Pocztówka od wuja Matta z podróży 46: Tęczowo - dyniowe fobie prawactwa
27 października miejsce miał tak zwany Tęczowy Piątek. We Wtorek, 31 października będzie „Wigilia Wszystkich Świętych”, potocznie zwana Helloween. Obydwie te daty powodują, że prawackie narodowo-patolickie jełopstwo dostaje wzmożenia i torsji. Bo okazuje się, że jełopstwo boi się tęczy i wydrążonej dyni jak, nie przymierzając, diabeł wody święconej, czy ja pająków. Cóż, skoro tęcza czy wydrążona dynia są takim poważnym zagrożeniem dla kościoła, wymyślonego przyjaciela patolików i ich wiary, to należy przyjąć, że kościół patolicki jest instytucją jednak, wbrew przekonaniu wielu osób, strasznie słabą, podobnie jak „szczera i głęboka wiara” patolików.
Geneza „Wigilii Wszystkich Świętych” jest, a jakże, jak najbardziej pogańska. Jednak warto byłoby zauważyć, że kościół patolicki zawłaszczał wszystkie pogańskie święta, prowadząc przez setki lat agresywną politykę „nawracania” przemocą. Jednak nie chce mi się teraz grzebać w źródłach, żeby wyjaśnić maluczkim patolikom, skąd biorą się święta i zwyczaje. Nie jest moim celem edukowanie ciemnego luda. Bardziej chcę się skupić na faktycznej ciemnocie wyznawców tego człowieka, który miał pecha zostać przybity gwoździami do krzyża.
Głównie wzmożenia i moralnej erekcji doznają indywidua biegające z koralikami po ulicach, kładące się krzyżem na zimnych posadzkach świątyń, które krzyczą o moralności, o satanistycznym charakterze Helloween, a jednocześnie kompletnie nie przeszkadza im rozpusta, brak skromności i realne zło kasty kleszej, wśród której niemało jest wszelkiego rodzaju zboczeńców, którzy seksualnie wykorzystują dzieci, organizują gejowskie imprezki na plebaniach, bazując na głupocie tak zwanych „wiernych”. Najczęściej są to biali, niezbyt inteligentni mężczyźni identyfikujący się z końpedofilią i PiSdzielstwem. Oczywiście uważają oni siebie za jedynych „prawilnych polaków”. I uważają, że każdy polak musi być patolikiem.
Na szczęście ja czuję się Polakiem, a nie polakiem, zatem nie muszę być patolikiem, nie muszę identyfikować się z ciemnotą zabobonu. Przy okazji pozwala mi to nie bać się tęczy ani wydrążonej dyni. Poza bezspornym faktem, że zjawisko tęczy uważam za piękny, ale całkowicie wytłumaczalny naukowo, fenomen, w sensie społecznym sześciokolorowa tęcza nie stanowi dla mnie i mojej tożsamości żadnego zagrożenia. Tęcza na niebie jest zwyczajnie piękna, a tęcza na flagach, transparentach czy innych materiałach informacyjnych symbolizuje wolność, równość i tolerancję. Czyli również jest piękna. I już nie ma tutaj żadnego znaczenia moja osobista orientacja seksualna. Po prostu nie mam tęczofobii. Może dlatego, że jestem pewien swojej seksualności, nie mam na jej tle żadnej niezdrowej fiksacji. Może dlatego, że zostałem tak, a nie inaczej wychowany. A może dlatego, że generalnie w dupie mam, kogo kocha mój sąsiad, kolega z pracy, czy ktokolwiek inny. No i zdecydowanie wolę być otoczony ludźmi szczęśliwymi, niż ludźmi zakłamanymi w swojej religii. Tęcza nie jest straszna, chyba, że jesteś prawackim „zamdzem alwa”, który wstydzi się tego, że prywatnie nie jest tym, za kogo się publicznie podaje.
Podobnie jest z wydrążoną dynią. Generalnie jestem ateistą, obce mi są wszelkie religie, wszelkie manifestacje wiary. Zatem nie zagłębiam się w analizę Helloween. Traktuję to tak samo powierzchownie i komercyjnie, jak wszelkie wyobrażenia Świętego Mikołaja, które zaczną nam towarzyszyć w przestrzeni publicznej za kilka dni. Ot, folklor. A już na pewno nie zagrożenie.
Całe to prawackie wzmożenie, owa moralna erekcja niemoralnych baranów karmionych sieczką przez kaznodziejów kościołów wszelkich, powoduje, że czasem można się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Otóż na przykład tego, że nie można być polakiem, kiedy nie jest się patolikiem. Podobnie nie można być polakiem, kiedy tęcza nie wzbudza mojej złości. Całe szczęście, że turbo patolicy, których dość często nazywam „kato-zjebami”, mieniący się równocześnie „patriotami”, nie są Polakami, a jedynie polakami. Ale pokazują pewne tendencje. Cokolwiek by taki jeden z drugim nie wypluł z siebie, zionąc nienawiścią do wszystkich, którzy nie są tak samo zaczadzeni jałopstwem sączącym się z ambon, mediów prawackich i innych szuroźródeł, jedyne, co można w tym dostrzec, to nadchodzący upadek... Po ponad 2000 lat najstarsza organizacja przestępcza na świecie upada. I to jest dobra wiadomość...
Ja, 29/10/2023



Komentarze
Prześlij komentarz