Słupsk
Słupsk, deszcz i dziwne kobiety... Wczoraj minęło trzy miesiące od mojego przyjazdu do Słupska. Zacząłem współpracę z Siemensem, wierząc wtedy, że coś łączy mnie z E. z Legnicy. Było - minęło. Potem pojawiła się W. Ale mężatka. Potem M. z Bydgoszczy i R. ze Słupska i S. ze Słupska i E. ze Słupska... Wszystko niekoniecznie udane, niekoniecznie mądre. Podobnie jak cała ta cholerna praca... Jaranie się kontraktem. Na początku maja byłem podjarany wyjazdem na kontrakt do R. tak bardzo, że nie wiedziałem, że wdepnę w kupkę i utknę w niej... Cóż, dzisiaj wygląda to tak, że siedzę w deszczowym Słupsku, mieszkam w małym pokoju hotelowym i każdego dnia zmagam się z burdelem na budowie... Albo z własną samotnością i poszukiwaniami nie wiadomo czego... Pozdrawiam ze Słupska...