Pocztówka od wuja Matta z podróży 53: Pięć lat.
Pięć lat temu pewna kobieta powiedziała mi "spierdalaj z mojego życia, pijaku!". Była Sobota, 30. marca 2019. roku. Byłem w kilkumiesięcznym ciągu alkoholowym i właśnie spadłem na swoje własne dno. Nie ukrywam, że wtedy myślałem, że to definitywny koniec, że nigdy w życiu się od tego dna nie odbiję. Nawet myślałem o odebraniu sobie życia. Kiedy następnego dnia podjąłem decyzję, żeby poszukać pomocy w Szpitalu, wcale nie chciałem przestać pić, zmieniać swojego życia i siebie. Chciałem jedynie uspokoić resztki sumienia i nieco zamydlić oczy najbliższym, żeby odzyskać komfort picia. Dzisiaj nie mam komfortu picia, ale też nie jest mi on do niczego potrzebny - nie piję. Nie piję i moje życie jest zupełnie inne, niż było wtedy, kiedy piłem. Kocham i czuję się kochany. Miałem ogromne szczęście spotkać na swojej drodze cudowną kobietę, przy której, nawet, kiedy nie jest różowo, cieszę się życiem. Bożenka sprawia, że nawet, kiedy mnie denerwuje, to jednak chcę żyć z Nią właśni...