Pocztówka od wuja Matta z podróży 15: Wolność według faszysty.
W ostatnich tygodniach niepokojąco rosną notowania prorosyjskiej partii, a może konglomeratu dziwnych kanapkowych pseudopartii, kierowanego przez niejakiego Sławomira Mentzena, dalej zwanego Słabomirem Bezcenem. Mowa o konfederacji, dalej zwanej konfabulacją lub konfederosją. Jak już wspomniałem, konfabulacja w zasadzie nie jest jednolitą partią polityczną. To zbiór różnych oszołomów, którzy samodzielnie byliby co najwyżej planktonem politycznym w rodzaju drobnej biomasy pływającej w kałuży. Młody, jeszcze pryszczaty, Słabomir Bezcen na taborecie f ü hrera tego zbioru bakterii zastąpił starego, skretyniałego Janusza Korwin-Mikke, jawnego sojusznika Rosji i mizogina. I od razu schował do szafy swoje pomysły, wcześniej wyrażone w tak zwanej „Piątce Bezcena” i „100 ustawach Bezcena” do szafy, zupełnie, jak Kaczyński chowa tam Antoniego Macierewicza, kiedy jest to potrzebne. I pytany o swoje pomysły na Polskę zawarte w tych swoistych manifestach faszystowskich kombinuje, że „wyrwane...