Pocztówka od wuja Matta z podróży 21: Smutny żywot konfederuskiej qńfaszystki w Niemczech
Z pewnym zawstydzeniem muszę przyznać, że wdałem się w ostatnich dniach w gównoburzę ze zwolennikami katolicko-narodowej konfecerosji qńfaszystowskiej, partii, która ma w sumie chyba trzy programy. Program pierwszy to słynna „piątka Mentzena” (nazywana tak od pseudonimu artystycznego Słabomira Bezcena, wychowanka Jasia Kurwin-Mickey Mouse'a, znanego również jako Janusz Korwin-Mikke, który zwykł ukrywać się pod pseudonimem Sławomir Mentzen), czyli „Polska bez Żydów, gejów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej”. Nie oszukujmy się, nawet, jeśli teraz Słabek Bezcen udaje, że tego nigdy nie powiedział, jest to program partii o zabawieniu co najmniej faszystowskim. Program drugi to stand-up Słabomira Bezcena, prezentowany pod hasłem „Piwo z Mentzenem”, czyli pijacki bełkot chłoptasia w garniturku z Ali Express, kierowany do podobnie pryszczatych chłoptasiów z kuflami napoju piwopodobnego w raciczkach. Tu Słabomir Bezcen, podobno doktor nauk ekonomicznych, obiecuje zniesienie podatków...