Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2018

Naprawianie Polski według towarzysza Kaczyńskiego

Od 2015 roku wciąż słychać, że nadchodzi "dobra zmiana", że akolici towarzysza Kaczyńskiego walczą z komunizmem. I nadal nie widzę żadnej zmiany na lepsze. No, chyba, że dla członków rządzącej kliki i ich sympatyków. Milionowe wypłaty, totalna bezkarność, wszak nawet, jeśli jakikolwiek sąd kogokolwiek związanego z PZPR (Polska Zjednoczona Prawica Razem) za cokolwiek skaże, najwyższy sędzia, sędzia ostateczny, naczelnik państwa, pierwszy sekretarz i umiłowany ojciec suwerena towarzysz Jarosław nakaże swojemu podnóżkowi z Pałacu Prezydenckiego go ułaskawić. Wiem, że wiele z czytających mnie osób sympatyzuje z rządzącymi, ryzykuję więc, że któregoś pięknego dnia jakiś „życzliwy” czytelnik doniesie na mnie do Gestapo, czy tam NKWD, czy jak się teraz ta banda pod rządami Joja i Ziobry zowie i oni przyślą po mnie o 6:00 rano swoich siepaczy dla niepoznaki przebranych w mundury Polskiej Policji, i… 1.        Zakują mnie w kajdanki. 2.    ...

Polska w ruinie

            Witam!             Kiedy trzy lata temu, podczas kampanii wyborczej, pewna rozwrzeszczana histeryczka, późniejsza „pierwsza bufetowa” w teatrze marionetek Jarosława K., opowiadała banialuki o Polsce w ruinie, nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Wtedy, w 2015 roku, dużo podróżowałem po kraju samochodem. I widziałem całkiem niezłe drogi, fajne hotele, mnóstwo nowych inwestycji. Jednak żadnej ruiny… Krótko potem, jesienią 2015 roku, organizacja, którą bufetowa Szydło reprezentowała w wyborach, wybory te wygrała. I się zaczęło. Zaczęła się demolka państwa pod hasłem dobrej zmiany. Jednak ja nadal nie rozumiałem tej ruiny z kampanii wyborczej (podobnie, jak nie bardzo wiem, co dobrego jest w owej tak zwanej dobrej zmianie). Rozumiem jednak, że cała ta tak zwana dobra zmiana lekko mi śmierdzi potężną ściemą. To w zasadzie „chłyt makretingowy” [1] . Nie bardzo też rozu...

"Bunt środowisk sędziowskich"

Zapamiętajmy tę datę - 3 lipca 2018 roku. tego dnia Jarozbaw Kłamczyński, pozornie szeregowy poseł, a faktycznie naczelnik PRL (Pislamskiej Republiki Ludowej), brudnymi łapkami swojego wiernego sługi - Adriana - zniszczył trójpodział władzy, demolując Sąd Najwyższy. W ciągu niespełna trzech lat, działając dokładnie według bezwzględnej logiki naczelnika, PiSlam najpierw wybił zęby Trybunałowi Konstytucyjnemu, tworząc z niego teatr marionetek kierowany przez całkowicie sterowalną magister Przyłębską , którą ja zwykłem nazywać Przybłędzką. Potem zniszczyli KRS i próbują, znów brudnymi łapkami Zbigniewa Z., przestępczego kacyka z Ministerstwa (nie)Sprawiedliwości, dokonywać "dobrych zmian". W końcu pada ostatni bastion praworządności – Sąd Najwyższy… Wszystko zaczęło się od wygranej Adriana, znanego szerzej jako Andrzej Duda, w wyborach prezydenckich w 2015 roku. Ja nigdy nie łudziłem się, że osoba wysunięta przez Jarozbawa Kłamczyńskiego, szerzej znanego jako Jarosław K., ...