Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Historia i tyrania

         „Historia i tyrania”             Historia wprawdzie się nie powtarza, ale udziela lekcji. Debatując nad amerykańską konstytucją, ojcowie założyciele wyciągali wnioski ze znanych im wydarzeń z przeszłości. Obawiając się, że projektowana przez nich demokratyczna republika upadnie, rozważali proces wyradzania się starożytnych demokracji i republik w oligarchie oraz imperia. Wiedzieli przy tym, że Arystoteles ostrzegał przed niestabilnością wynikającą z nierówności, a Platon uważał, że demagodzy wykorzystują wolność słowa, by stać się tyranami. Budując swą demokratyczną republikę na fundamentach prawnych i ustanawiając trójpodział władzy, ojcowie założyciele starali się zapobiec złu, które – podobnie jak dawni filozofowie – zwali tyranią. Rozumieli przez nią uzurpację władzy przez jednostkę lub grupę bądź obchodzenie prawa przez rządzących dla własnej korzyści. Późniejsza debata po...

"Czarny wtorek"

"Dbaj o język Unikaj fraz, które słyszysz od wszystkich innych. Wyrażaj się nie swój sposób, nawet jeśli chcesz przekazać tylko to, co powtarzają wszyscy. Postaraj się odgrodzić od internetu. Czytaj książki. Romanista żydowskiego pochodzenia, Victor Klemperer, wykorzystał swoje wykształcenie filologiczne do przeprowadzenia krytycznej analizy nazistowskiej propagandy. Zauważył przy tym, że język Hitlera wyklucza możliwości legalnego sprzeciwu (podobnie, jak język Kaczyńskiego - uwaga autora bloga): określenie "naród" zawsze oznaczało te, a nie inne grupy ludzi (prezydent (Trump) także używa tego słowa w ten sposób. W Polsce podobną retoryką posługuje się Kaczyński - uwaga od Marcina Borówki), kontakty były nieodmiennie "zmaganiami" (Trump mówi o "wygrywaniu", Kaczyński o "budowaniu wyspy tolerancji i wolności"), a każda próba pojmowania świata w inny sposób przez wolnych ludzi była "szkalowaniem" przywódcy (lub jak ujmuje to Tr...

Słupsk, Redzikowo, Słupsk i po Słupsku...

Kwidzyn. Kwidzyn, bo... Kwidzyn, bo decyzja o podjęciu pracy na Zachodzie, to znaczy na Pomorzu Środkowym, okazała się decyzją chybioną. Bo od samego początku okazało się, że nie zawsze można normalnie pracować, kiedy otaczają człowieka ludzie z pokolenia, którego nazwę znalazłem w jakimś artykule w sieci - "Śnieżynek"... Ale mniejasza z tym. Wróciłem w rodzinne strony, mam swoje nowe plany, nowe marzenia i masę spraw do wyprostowania... Postaram się też wrócić do pisania bloga. Regularnego.

Słupsk

Słupsk, deszcz i dziwne kobiety... Wczoraj minęło trzy miesiące od mojego przyjazdu do Słupska. Zacząłem współpracę z Siemensem, wierząc wtedy, że coś łączy mnie z E. z Legnicy. Było - minęło. Potem pojawiła się W. Ale mężatka. Potem M. z Bydgoszczy i R. ze Słupska i S. ze Słupska i E. ze Słupska... Wszystko niekoniecznie udane, niekoniecznie mądre. Podobnie jak cała ta cholerna praca... Jaranie się kontraktem. Na początku maja byłem podjarany wyjazdem na kontrakt do R. tak bardzo, że nie wiedziałem, że wdepnę w kupkę i utknę w niej... Cóż, dzisiaj wygląda to tak, że siedzę w deszczowym Słupsku, mieszkam w małym pokoju hotelowym i każdego dnia zmagam się z burdelem na budowie... Albo z własną samotnością i poszukiwaniami nie wiadomo czego... Pozdrawiam ze Słupska...

Come back

Wróciłem. A skoro wróciłem i wiele się zmieniło, to usunąłem stare posty. Nie chcę do nich wracać. Nie chcę wciąż patrzeć wstecz, bo kiedyś gdzieś przeczytałem, że "odwaga to nie oglądanie się wstecz"... Więc nie będzie oglądania się wstecz...