Pocztówka od Wuja Matta z podróży. Część 5: rzut oka na Polskę
W zasadzie powinienem pisać z podróży, czyli o moim życiu w Niemczech. Jednak wciąż nie potrafię oduczyć się patrzenia na Polskę. Z niemieckiego dystansu, z bezpiecznej odległości, obserwuję, co się dzieje w mojej tak zwanej ojczyźnie i jestem coraz bardziej tym przerażony. Zaczyna do mnie docierać bolesna świadomość, że to, co wydawało się żartem – budowanie brunatno – czarnego komunizmu – staje się faktem. I, zupełnie jak w roku 2007, kiedy wyjechałem do Irlandii, dla rządzących i ich wyborczej biomasy, jestem „nieudacznikiem”, „zdrajcą”, a ostatnio, z powodu, iż wybrałem Niemcy, „folksdojczem”. Tyle, że w 2019 roku, jesienią, nie wyjeżdżałem z Polski na stałe. Ta decyzja ma związek z tym, że to właśnie tu, w Wuppertalu, poznałem Bożenkę, którą szczerze pokochałem, i z którą chcę zbudować Przyszłość. Do 2019 roku chciałem żyć i pracować w moim rodzinnym kraju, tam płacić podatki, nawet wtedy, kiedy do władzy doszli katolicko – narodowi komuniści, konsekwentnie realizujący pro...