Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2024

Pocztówka od wuja Matta z podróży 63: Obserwacje z niemieckiej firmy...

Obraz
  Zdjęcie poglądowe. Jak pewnie niektórzy z Czytelników się domyślają, "Pocztówki" pisane są z Niemiec. Takie życie. Pracuję sobie w fabryce, która nie jest jakoś szczególnie duża. Jednak aspiruje do miana korporacji. Ale jedyna korporacyjność przejawia się przez organizowanie zebrań pod tablicami i rysowanie wykresików. A kiedy pojawia się problem, na przykład z logistyką, management średniego szczebla wymyśla... nową tabelkę do wypełniania oraz ściąga na spotkania "Rady Haribo" większej liczby osób, które pracują w biurze (które jest większe liczebnie chyba niż pion produkcyjny). Pewnie teraz sporo osób zastanawia się, co to "Rada Haribo". Spieszę z odpowiedzią. Pewnie każdy widział reklamy żelków, w których na korporacyjnym zebraniu ludzie w garnirutach głasami dzieci zachwycają sie tymi popularnymi słodyczami. Nazwałem tak "spotkania pod tablicą", które obserwuję w kolejnej już firmie. Bo mniej więcej podobnie wyglądają i kiedyś na pewno wejd...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 62: Wybory - podsumowanie...

Obraz
  Wiem, niedawno napisałem, że Wuj Matt nie będzie już pisał pocztówek. Oczywiście trudno jest zerwać z pisaniem i komentowaniem rzeczywistości.  Jak zwykle proszę o nie krytykowanie grafiki - Wuj Matt nie jest grafikiem! W minioną niedzielę, 21. kwietnia, wybory na stanowisko Burmistrza Miasta Kwidzyna wygrał Marek Sidor. Nie, nie ma tu pomyłki. Umówmy się, tak zwany Burmistrz - elekt pod nazwą "bezpartyjny" Sebastian Kasztelan (podobno skarbnik ONR - Onuc Narodu Ruskiego) to tylko osiołek, na którym redaktorek-kapuś wjechał do Urzędu Miasta. Dlaczego tak się stało? Cóż, jest wiele, moim zdaniem, przyczyn. Po pierwsze kampania Pana Andrzeja Krzysztofiaka była, nie oszukujmy się, kulawa, kojarząca się z kampanią Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich 2015. roku. Urząd Miasta zawalił też politykę informacyjną i wizerunkową nie tylko w trakcie kampanii, ale w zasadzie przez całą kadencję. Sytuację wykorzystał redaktorek-kapuś, który stworzył, korzystając z wzorców dz...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 61: Kwidzyn ma nowych Burmistrzów? Nie, jednego, ale na tylnym fotelu

Obraz
  Z tego miejsca gratuluję panu Markowi Sidorowi wyboru na stanowisko Burmistrza Miasta Kwidzyna! Nie, moi drodzy Czytelnicy, nie pomyliłem się. Głosami wyborców otumanionych kampanią kłamstw, złośliwości i dwupartyjnej bezpartyjności, wybory wygrał Marek Sidor, spełniając tym samym swoje życiowe marzenie, że zajmie gabinet Burmistrza. Tyle, że oficjalnie, poza gabinetem nie zobaczymy pana redaktorka-kapusia. Oficjalnie będzie go reprezentował jego Pinky. Bo pan Marek, mając świadomość, że w zasadzie jest niewybieralny, schował się za plecami niejakiego Sebastiana Kasztelana. Ukrył tym samym swoją niezbyt chlubną przeszłość za kimś, kto również daleki jest od bycia kryształem...  Wygrana Marka Sidora kończy pewną epokę. Jednak możliwa ona była tylko dzięki kłamstwom, atakom i trollom w typie byłego kierowcy autobusu, będącego jednocześnie niedoszłym komornikiem, byłej przedszkolanki, której urwała się publiczna kaska na niepubliczne przedszkole, człowieka z lupą w dupie, czy i...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 60: Multi-kulti

Obraz
Kłujące w oczy konserwatywnych polskich katolików, głównie sympatyzujących z PiSdobolszewią i Końpederastią, multi-kulti niesie ze sobą wiele społczenych wyzwań. Jednak zdecydowanie ma również dobre strony.  Wczoraj udaliśmy się z Bożenką do restauracji tajskiej. W związku z wielokulturowością Niemiec, cała obłsuga to Tajki i Tajowie. I bardzo dobrze. Bo zyskuje na tym kuchnia, chociaż czasem myślę, że sobotni wieczór to jednak nie jest najlepszy dzień na kulinarną podróż do Azji przy użyciu Schwebebahn - restauracja jest wtedy pełna klientów.  Jak za każdym razem, a muszę przyznać, że Thai Lake to jedno z naszych ulubionych miejsc na kulinarnej maapie miasta, jedzenie było przepyszne, może z wyjątkiem małego kalmara, ale to po prostu chyba nie mój smak. W każdym razie oderwałem się od wyborów, polityki, pracy i spędziłem wieczór w towarzystwie Mojej Kochanej Bożenki, bo zarówno przed, jak i po wizycie w restauracji, trochę spacerowaliśmy. Nie będe rozpisywał się o smaku i jak...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 59: Przydupas Burmistrza

Generalnie nie jestem, jak już wspominałem, "przydupasem Burmistrza". Wiem, że to może być trudne do zrozumienia przez zwolenników kontrkandydata i jego środowiska, bo u nich zdaje się każdy musi huśtać się koło czyjegoś tyłka. Dlatego zastanawiam się, co obiecał Sebastian Kasztelan tym wszystkim, którzy na portalu o biało-niebieskim logotypie tak bardzo krytykują Andrzeja Krzysztofiaka pod każdym postem sztabu wciąż urzędującego Burmistrza. Niestety, bez względu na wszystko, KWW Kwidzyniacy, czy może raczej KWW Końpederacy, nie mają pozytywnego programu. Jak zresztą zawsze. Nie mówią, co planują zrobić, jakie mają pomysły. Wolą po prostu być w kontrze. To pewnie działa na rózne panie z czyrakami czy panów z lupami w dupie, ale chyba nawet w skali miasta wielkości Kwidzyna nie jest zbyt skuteczne.  W toku kampanii Sebastian Kasztelan nie odpowiedział na żaden z moich postów, zawsze za to atakowali mnie jego wyznawcy. Doszły do mnie także przykre informacje, że atakowana jest ...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 58: Partyjna bezpartyjność niedoszłego piłkarza i Strażnika Teksasu

Doszły mnie słuchy, że niektórym brakuje pocztówek. Cóż, poza pisaniem tutaj, "wuj Matt" prowadzi calkiem normalne życie. Niestety, wbrew twierdzeniom pani Ewy niedziałającej z czyrakiem, nie jestem "przydupasem" Burmistrza Andrzeja Krzystofiaka, którego jenakowoż popieram, i muszę pracować, żeby mieć środki na życie.  Być może w tym momencie rozczaruję co niektórych zwolenników aktualnego i, mam nadzieję, przyszłego Burmistrza, ale gdyby Pan Andrzej w tegorocznych wyborach nie kadydował, prawdopodobnie popierałbym kandydatkę Lewicy, Panią Agnieszkę Perehudę. W jednym i drugim przypadku nie licząc zresztą na żadną gratyfikację - po prostu serce mam po lewej stronie, acz blisko centrum.  Dzisiaj czekam na potwierdzenie pewnych informacji, które, bez względu na wynik niedzielnego głosowania, mogą, jeśli okażą się prawdziwe, popsuć dobrze zapowiadającą się karierę niedoszłego piłkarza na miarę Maradony, który jednak nie miał szczęścia do klubu, niedoszłego Strażnika Te...

Pocztówka od wuja Matta z podrózy 57: Pinky i Mózg - "łączymy nie dzielimy"

Obraz
  Nie jestem grafikiem, zatem proszę nie krytykować jakości obrazków. Chodzi bardziej o bieżące wydarzenia w Kwidzynie. Dwudziestego pierwszego kwietnia, w następną niedzielę, mieszkańcy miasta stają przed wyborem. Czy wybiorą Burmistrza Andrzeja Krzystofiaka, którego wszyscy znamy, niektórzy lubimy, czy wybiorą... Burmistrza Marka Sidora, który schował się za plecami niejakiego Sebastiana Kasztelana. Hmmm, prawie, jak w wyborach prezydenckich w 2015. roku – nadprezydent Jarosław Rajmundowicz towarzysz Kaczyński schował się za człowiekiem – memem... No, ale nie o tym miało być. Panowie Pinky i Mózg, czyli Marek Sidor i jego przykrywka – Sebastian Kasztelan – prowadzą swoją kampanię hejtu, nienawiści i zastraszania pod hasłem „łączymy nie dzielimy”. Tyle, że nie bardzo wiem, kogo łączą, z kim nie dzielą, skoro cała kampania opiera się na kradzieży logo (serduszko, ale zmieniony kolor), szczuciu i merytorycznym przygotowaniu na poziomie przeciętnego, niezbyt trzeźwego, liderka K...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Obraz
 Kampania wyborcza w moim rodzinnym Kwidzynie wciąż trwa. Z pewnego portalu z biało-niebieskim logotypem wiem, że Pinky i Mózg, czyli znany parkingowy z zacięciem baristycznym, sterowany przez znanego współpracownika służby bezpieczeństwa sprzed 1989. roku z zacięciem do zabawy w chowanego, nie mają pomysłów na urząd Burmistrza. Skąd taki wniosek? Z trollingu. Od początku kampanii wyborczej trolle były aktywne, ale od 7. kwietnia są wręcz nadaktywne. Atakują, plują jadem, ale merytorycznie wypadają tak samo, jak sam Pinky – mniej więcej jest to poziom pewnego znanego pijaczka z „dochtóratem z ekonomii” z Torunia. Czyli coś między sikaniem do doniczek a opowiadaniem bzdurek o nierozerwalnych małżeństwach. Słabiutko to wygląda, ale jest niebezpieczne. W minionym tygodniu atakowała mnie jakaś pani przedziałek z czyrakami, jakiś osobnik z lupą w dupie, a pewna osobniczka opisująca samą siebie jako prawniczka, straszy pozwami w trybie wyborczym, twierdząc przy okazji, że zna mój adre...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 55: Lupa w dupie na usługach Pinkiego i Mózga

Obraz
Całkiem niedawno, bo w Niedzielę, 7. kwietnia, w Polsce odbywały się wybory samorządowe. Także, co oczywiste, w moim rodzinnym mieście – Kwidzynie. Niemalże tradycyjnie o fotel Burmistrza ubiegał się dotychczasowy Burmistrz i kilka innych osób. Lokalnie znany redaktorek gazety, której największym sukcesem wydawniczym jest zasilanie punktów skupu makulatury zwrotami, jak zresztą od wielu lat, schował się za swoją marionetką, jak w 2015. roku Jarosław Rajmundowicz Kaczyński schował się za Andrzejem Sebastianem Dudą. Jeden chce mieć własnego Burmistrza, tak jak drugi ma własnego Prezydenta. Takie czasy, że zarówno wodzowie, jak i drobni watażkowie, nie mają odwagi kandydować osobiście. Pewnie mają swoje powody. Niestety urzędujący w Kwidzynie od wielu lat i ubiegający się o reelekcję Burmistrz tym razem nie wygrał w pierwszej turze i 21. kwietnia odbędzie się druga tura, do której wszedł on i marionetka redaktorka. Nazwijmy redaktorka, znanego w mieście także jako śliski Mareczek, Mózgi...

Pocztówka od wuja Matta z podroży 54: Nie wiesz, kim jestem

Obraz
Od kilku co najmniej lat obserwuję wysyp osobników, których przyjście na świat nie nastapiło w drodze narodzin. Oni są działami jakiegoś niezbyt trzeźwego i niezbyt rozgarniętego garncarza lepiącego dzbany z produktów przemiany materii kaczego przewodu pokarmowego. To taka brukwiożerna, parzystokopytna biomasa, która bezmyślnie wierzy w wyznawany ziobryzm, pisizm-kaczyzm, różne odmiany szurstwa, foliarstwa, płaskoziemstwa i negowania wszelkich przejawów nauki i samodzielnego myślenia, bo ich życie boleśnie im udowodniło, że nawet pierwsz klasa szkoły podstawowej może być trudnym do osiągnięcia szczytem edukacji. W minionym tygodniu znany portal społecznościowy z biało-niebieskim logotypem umożliwił mi "spotkanie" z kilkoma przedstawicielami tej dziwnej, chyba ślepej, uliczki ewolucji. Zainspirowało mnie to do pomysłu, bo co miesiąc publikować tekst poswięcony różnym przejawom biomasy ceramicznej z omówieniem najciekawszego przypadku. W tym tygodniu, co jednak nie przesądza o ...