Pocztówka od wuja Matta z podróży 63: Obserwacje z niemieckiej firmy...
Zdjęcie poglądowe.
Jak pewnie niektórzy z Czytelników się domyślają, "Pocztówki" pisane są z Niemiec. Takie życie.
Pracuję sobie w fabryce, która nie jest jakoś szczególnie duża. Jednak aspiruje do miana korporacji. Ale jedyna korporacyjność przejawia się przez organizowanie zebrań pod tablicami i rysowanie wykresików. A kiedy pojawia się problem, na przykład z logistyką, management średniego szczebla wymyśla... nową tabelkę do wypełniania oraz ściąga na spotkania "Rady Haribo" większej liczby osób, które pracują w biurze (które jest większe liczebnie chyba niż pion produkcyjny).
Pewnie teraz sporo osób zastanawia się, co to "Rada Haribo". Spieszę z odpowiedzią. Pewnie każdy widział reklamy żelków, w których na korporacyjnym zebraniu ludzie w garnirutach głasami dzieci zachwycają sie tymi popularnymi słodyczami. Nazwałem tak "spotkania pod tablicą", które obserwuję w kolejnej już firmie. Bo mniej więcej podobnie wyglądają i kiedyś na pewno wejdę między tych ludzi z żelkami w dłoniach i powiem "hop, hop, hop"...
Kiedy jednak obserwuję tę rzeczywistość dłużej, dochodzę do wniosku, że znana bajka "Sąsiedzi" to nie jest żadna autosatyra Czechów. Nie, Czesi zrobili serial dokumentalny o Niemcach.
Coś w tym jest, nie?
Wuj Matt


Komentarze
Prześlij komentarz