Pocztówka od wuja Matta z podróży 55: Lupa w dupie na usługach Pinkiego i Mózga







Całkiem niedawno, bo w Niedzielę, 7. kwietnia, w Polsce odbywały się wybory samorządowe. Także, co oczywiste, w moim rodzinnym mieście – Kwidzynie.

Niemalże tradycyjnie o fotel Burmistrza ubiegał się dotychczasowy Burmistrz i kilka innych osób. Lokalnie znany redaktorek gazety, której największym sukcesem wydawniczym jest zasilanie punktów skupu makulatury zwrotami, jak zresztą od wielu lat, schował się za swoją marionetką, jak w 2015. roku Jarosław Rajmundowicz Kaczyński schował się za Andrzejem Sebastianem Dudą. Jeden chce mieć własnego Burmistrza, tak jak drugi ma własnego Prezydenta. Takie czasy, że zarówno wodzowie, jak i drobni watażkowie, nie mają odwagi kandydować osobiście. Pewnie mają swoje powody.

Niestety urzędujący w Kwidzynie od wielu lat i ubiegający się o reelekcję Burmistrz tym razem nie wygrał w pierwszej turze i 21. kwietnia odbędzie się druga tura, do której wszedł on i marionetka redaktorka. Nazwijmy redaktorka, znanego w mieście także jako śliski Mareczek, Mózgiem, a jego marionetka, niejaki Sebastian Kasztelan, to będzie jego Pinky. Oczywiście zarówno Mózg jak i Pinky nie mają, poza ciągłą krytyką i ujadaniem, żadnego programu. Delikatnie rzecz ujmując, są merytoryczni, jak najbardziej znany polski pijaczyna Sławomir Mentzen w słynnej debacie z Ryszardem Petru w RMF. Ale okazało się, że mają, podejrzewam, że w piwniczce pod redakcją makulatury, farmę... Jednak nie uprawiają tam zboża, bo ono w piwnicy nie rośnie. Ba, nie prowadzą również uprawy konopii indyjskich, chociaż to mogłoby się w piwnicy udać. Oni mają farmę trolli, z których najciekawszym przypadkiem jest Lupa w dupie, czy jakoś tak.

Jest to typowy troll internetowy, który merytorycznie nie ma do powiedzenia literalnie nic. Ale trzeba mu przyznać, że ma odwagę. Bo w ramach wspierania Pinkiego koleś chwali się, że pociąga go jakiś zmarszczony fred, siwe dziadersy oraz faktem, że ma hemoroidy. To ostatnie może być spowodowane posiadaniem w dupie lupy, co mogło mu uszkodzić pewne okolice ciała i sprawiać ból. Mniejsza z tym.

Jestem potencjalnym, bo jednak nie mieszkam obecnie w Kwidzynie, wyborcą obecnego Burmistrza, co jednak nie oznacza, że jestem, jak mnie miłośnik wtykania sobie lupy w dupę określił, jego przydupasem. Owszem, znam osobiście Pana Andrzeja, i to dłużej, niż zajmuje on swoje stanowisko. Jednak, co nie spędza mi snu z powiek, nie zawdzięczam jemu żadnej pracy, posadki ani innych apanaży. Ba, pomimo iż uważam, że Pan Andrzej jest dobrym Burmistrzem, który od wielu lat pracuje na rzecz miasta i jego mieszkańców, nie jestem takim jego zwolennikiem, który jest ślepy na niedociągnięcia czy błędy. W odróżnieniu od pasionych obietnicami przyszłych zaszczytów po ewentualnej wygranej Pinkiego, nie jestem wyznawcą, a wyborcą.

Miasto się zmienia. Oczywiście, że nie każda pozytywna zmiana jest osobistą zasługą Burmistrza. Ale należy dostrzegać, że to jego zabiegi i działania, czasem osobiste, czasem wspólnie z innymi ludźmi, dla których Kwidzyn nie jest tylko punktem na mapie Polski, skutkują konkretnymi zmianami. Nie chcę jednak wystawiać Burmistrzowi laurki, bo czasy laurek i akademii ku czci dawno chyba minęły.

Chcę tu zwrócić uwagę na to, co zwolennicy Pinkiego i Mózga, a może nawet ich hodowlane trolle, wyprawiają w mediach społecznościowych. Pinky i Mózg mają niewiele do zaoferowania. Zatem sieją hejt, manipulują, przypisują sobie zasługi innych. A trolle to kolportują, a nawet jedna samica trolla prawdopodobnie rozrzuca śmieci, żeby móc krytykować Burmistrza. Tylko owa samica trolla nie ma chyba rozeznania, że 21. kwietnia nie ma nastąpić rozstrzygnięcie przetargu na firmę świadczącą usługi wywozu śmieci.

Pan Andrzej jest Burmistrzem 26 albo 28 lat. W tym czasie wyremontowano wiele ulic, budynków. Miasto przyciągnęło firmy, które to tutaj otworzyły swoje fabryki, tworząc miejsca pracy. Mamy dwie pływalnie, halę sportową, most, który oczywiście nie powstałby bez wsparcia województwa i rządu centralnego. Ale lobbing władz miasta, gminy i powiatu był niesamowicie ważny. Jeszcze przed pierwszą kadencją Pana Andrzeja byłem w pewnym sensie dumny z miejsca, z którego pochodzę. I nadal chcę być z niego dumny, chcę by nasze miasto się rozwijało nie tylko ekonomicznie, ale by, jak obecnie, rewitalizowano parki, remotnowano ulice nawet, kiedy okazuje się, że ławki są trochę bezsensowne. I nie chcę wstydzić się, że za biurkiem Burmistrza zasiada sterowany jakimś zewnętrznym Mózgiem Pinky.

Swoją drogą zastanawiam się, dlaczego zarówno Mózg, jak i Pinky tak bardzo ukrywają swoje sympatie partyjne, skoro wiadomo, że lubią pomiziać się z PiSdobolszewią, ruchankiem narodowych czy partią mniejszości sowieckiej – końpederosją. I dlaczego Mózg nie ma odwagi sam podjąć wyzwania. Czyżby w życiorysie Mózga były niezbyt wygodne fakty, które mogłyby wypłynąć podczas kampanii. O „karierze w służbach” PRL wiemy. A jak trochę pogrzebiemy, to możemy dotrzeć do niewygodnych publikacji Gazety Wyborczej z początku stulecia... Tego się Mózg boi, dlatego wystawia Pinkiego?

Swoją drogą niepokoi mnie również sytuacja w nieodległych Prabutach, które są w tym samym powiecie. Tam panoszy się jawnie brunatny miłośnik grupowego znęcania się nad innymi. Mniejsza o to, czy ten inny to sadysta znęcający się nad kotem, czy na przykład uchodźca...

#Andrzej - musisz

PS. Oszczędzam zarówno Lupie w Dupie, jak innym trollom, oraz samemy Mózgowi i Pinkiemu zamieszczania ich zdjęc, chociaż pierwotny zamysł był inny. Podobnie, jak oszczędzam publikacji brunatnemu Prabucianinowi... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta