Pocztówka od wuja Matta z podróży 58: Partyjna bezpartyjność niedoszłego piłkarza i Strażnika Teksasu

Doszły mnie słuchy, że niektórym brakuje pocztówek. Cóż, poza pisaniem tutaj, "wuj Matt" prowadzi calkiem normalne życie. Niestety, wbrew twierdzeniom pani Ewy niedziałającej z czyrakiem, nie jestem "przydupasem" Burmistrza Andrzeja Krzystofiaka, którego jenakowoż popieram, i muszę pracować, żeby mieć środki na życie. 

Być może w tym momencie rozczaruję co niektórych zwolenników aktualnego i, mam nadzieję, przyszłego Burmistrza, ale gdyby Pan Andrzej w tegorocznych wyborach nie kadydował, prawdopodobnie popierałbym kandydatkę Lewicy, Panią Agnieszkę Perehudę. W jednym i drugim przypadku nie licząc zresztą na żadną gratyfikację - po prostu serce mam po lewej stronie, acz blisko centrum. 

Dzisiaj czekam na potwierdzenie pewnych informacji, które, bez względu na wynik niedzielnego głosowania, mogą, jeśli okażą się prawdziwe, popsuć dobrze zapowiadającą się karierę niedoszłego piłkarza na miarę Maradony, który jednak nie miał szczęścia do klubu, niedoszłego Strażnika Teksasu, który jednak nie taką odznakę dzierzył, niedoszłego posła z ramienia... Prawa i Sprawiedliwości i, oby, niedoszłego burmistrza z ramienia końpederastii (wiem, wiem, partyjka okołoprogowa kierowana przez pewnego dochtóra eokonomii nazywa się nieco inaczej, ale jakoś nie bardzo umiem trafić w odpowiednie klawisze) czy może "róhu narodofego". Ba, nawet, jeśli wyborcy postanowią inaczej, to pewne sprawy mogą nawet spowodować opuszczenie biura burmistrza w pewnej niesławie i niezbyt sympatycznym towarzystwie, ze skępowanymi rączkami. Ale na razie nie wolno mi opisać sprawy szczegółowo - co prawda nie jestem dziennikarzem, ale po pierwsze nie mam jeszcze pełnych i wiarygodnych informacji, a po drugie żrodła trzeba chronić.

W ciągu tych bez mała dwóch tygodni zaskoczyło mnie zainteresowanie tym, co piszę. Mam nadzieję, że część z, nazwijmy to, wyborczych czytelników zatrzyma się na "Pocztówkach" na dłużej. Nie zaskoczyła mnie fala hejtu, grożenie procesami, czy wylew głupot. Spowodowało to także pewne zmiany na  moim profilu na znanym portalu z biało-niebieskim logotypem. 

W jednym z komentarzy przeczytałem, że Kwidzyn nie ma gospodarza. To nie do końca tak. Oczywiście urząd burmistrza to ważna instytucja, ale jest to element czegoś, co nazywa się demokracją przedstawicielską. Gospodarzami miasta są zawsze jego mieszkańcy. Rada Miasta i Urząd Burmistrza to jedynie, podobnie, jak w skali całego kraju Sejm i Senat, organy przedstawicielskie. Mądry Burmistrz i mądra Rada Miasta słuchają swoich współmieszkańców, żeby podejmowane decyzje były korzystne dla lokalnej społeczności. I o to chodzi w tych wyborach.

Przeczytałem również, że Pan Andrzej jest stary, czerwony na twarzy, więc na pewno chleje. Co do ostatniego, to nie wiem, ale nie sądzę, żeby miał problem. A stary? Cóż, orientacyjnie wiem, że Pan Andrzej jest mniej więcej w wieku moich rodziców, zatem wcale nie jest tak stary. Za to na pewno ma bogate doświadczenie z pracy w samorządzie, pracy społecznej jeszcze sprzed 1989. roku. Czego nie da się powiedzieć o niedoszłym piłkarzu i Strażniku Teksasu.

W tym tygodniu obejrzałem fragmenty dwóch debat. I w obydwu jednak słabo wypadł pan niedoszły piłkarz, bo czytał z kartki, ale zdecydowanie nie znał pytań, kiedy pisał na nie odpowiedzi. Za to ewidentnie nie radził sobie z emocjami. A to już błąd nie tylko na poziomie polityki lokalnej, ale nawet w pracy w fabryce... 

Wybory w niedzielę. Ja trzymam kciuki za Pana Andrzeja. Mieszkając za granicą, daleko od Kwidzyna, mogę trzymać kciuki i wysyłać Wam "Pocztówki".

Wuj Matt


PS. Postaram się jutro coś jeszcze napisać przed ciszą wyborczą, której u mnie jednak nie ma... I wstawić ilustracje

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta