"Bunt środowisk sędziowskich"
Zapamiętajmy tę datę
- 3 lipca 2018 roku. tego dnia Jarozbaw Kłamczyński, pozornie szeregowy poseł,
a faktycznie naczelnik PRL (Pislamskiej Republiki Ludowej), brudnymi łapkami
swojego wiernego sługi - Adriana - zniszczył trójpodział władzy, demolując Sąd
Najwyższy. W ciągu niespełna trzech lat, działając dokładnie według
bezwzględnej logiki naczelnika, PiSlam najpierw wybił zęby Trybunałowi
Konstytucyjnemu, tworząc z niego teatr marionetek kierowany przez całkowicie
sterowalną magister Przyłębską, którą ja zwykłem nazywać Przybłędzką. Potem
zniszczyli KRS i próbują, znów brudnymi łapkami Zbigniewa Z., przestępczego
kacyka z Ministerstwa (nie)Sprawiedliwości, dokonywać "dobrych zmian". W końcu pada ostatni bastion praworządności
– Sąd Najwyższy…
Wszystko zaczęło się
od wygranej Adriana, znanego szerzej jako Andrzej Duda, w wyborach prezydenckich
w 2015 roku. Ja nigdy nie łudziłem się, że osoba wysunięta przez Jarozbawa
Kłamczyńskiego, szerzej znanego jako Jarosław K., będzie „Prezydentem
wszystkich Polaków”, że będzie samodzielnym, odpowiedzialnym politykiem. Wszak Adrian
to typowy klient przestępczej organizacji zarządzanej z Nowogrodzkiej. On całą
swoją śmieszną karierę „Nikosia Dyzmy” zawdzięcza świętej pamięci Lechowi K. i
jego braciszkowi Jarosławowi K. i od początku wiadomym było, że teraz Adrian
będzie „spłacał dług”. I Adrianek spłaca, niestety nie kosztem własnym, a
kosztem naszym – zwykłych obywateli Polski.
Jarozbaw Kłamczyński,
najpierw brudnymi łapkami pani Beaty Sz., potem (obecnie rękami Mateusza M.)
niszczy Polskę, w celu zbudowania państwa monopartyjengo, niemalże
wyznaniowego, w którym najważniejszą osobą w państwie nie jest Prezydent, premier,
Marszałek Sejmu, a zwykły, szeregowy poseł, ogarnięty obsesją i żądzą władzy. Jednak
należy tu zwrócić uwagę na fakty:
1.
W
latach ’80. XX wieku ani Jarozbaw ani jego brat – Lech – nie byli znaczącymi
postaciami ówczesnej opozycji. Nie, oni się chowali za plecami innych, a
dzisiaj Jarozbaw próbuje nam wmówić, że walczył (i walczy) z komunizmem.
2.
W
kwietniu 2010 roku Jarozbaw, mając na uwadze stonowane i często bardzo mądre z
punktu widzenia poszanowania prawa wypowiedzi swojego brata, ówczesnego
prezydenta, zleca Antoniemu M. dokonanie zamachu na lądujący na lotnisku w
Smoleńsku rządowy samolot.
3.
Aktualnie
Jarozbaw, w sposób typowy dla osób chorych umysłowo, zmienia rzeczywistość,
jednak robi to w sposób taki, że odpowiedzialność spadnie na inne osoby, które
jemu zawdzięczają stanowiska: Adriana D., Beatę Sz., Antoniego M., Zbigniewa
Z., Mateusza M., Marka K. Sam Jarozbaw, jak w Stanie Wojennym, znów będzie mógł
spokojnie „spać do południa”.
4.
PiSlam
kupił sobie wygrane wybory 2015 roku, obiecując 500 zł na dzieci, obecnie
próbuje kupować kolejne wybory…
Przyznać jednak należy, że
działania owej przestępczej organizacji, jaką jest PiSlam, nie są
pozbawione pewnej diabolicznej
logiki. Bo system sądowniczy jest demontowany skutecznie od późnej jesieni 2015
roku. I robią to według planu urojonego w chorej głowie swojego guru. Najpierw zdemolowali
Trybunał Konstytucyjny po to, by nikt nie kwestionował konstytucyjności
uchwalanych przez tak zwany Sejm ustaw. Następnie zabrali się za Krajową Radę
Sądownictwa, bezczelnie tworząc politycznie umocowaną Krajową Radę
Ziobrownictwa. A teraz zabierają się za Sąd Najwyższy. Robią to wszystko w
jednym celu – utrzymania władzy i wprowadzania w naszym kraju dyktatury jednego
człowieka, który… jest stary i schorowany…
Zapamiętajmy
tę datę – 3 lipca 2018 roku. Tego dnia „ukochany ojciec suwerena”, „kieszonkowy
dyktatorek” i jego wierne sługi zdemolowali, a przynajmniej podjęli próbę
zdemolowania trójpodziału władzy. Jednak ci biedacy nie mają pojęcia, że walczą
mieczem obosiecznym, który dzisiaj wycina demokrację w kraju, jednak pewnego
dnia… obetnie głowy dzisiejszej władzy, a w szczególności tych, którzy swoimi
twarzami i nazwiskami firmują tak zwaną „dobrą zmianę”… A wtedy ich przywódca
nie wyciągnie ręki, nie będzie pomagał wyjść na wolność z więzień, nie usunie
wyroków sądów powszechnych i Trybunału Stanu. I co zrobią Adrian, Zbyszek,
Beatka, Mateusz?
Czysto
teoretycznie Adrian jest doktorem prawa, podobno nawet konstytucyjnego. Jednak jego
spolegliwość wobec rządzącej kliki oraz jego pełne samozadowolenia i samo
zachwytu wypowiedzi wyraźnie świadczą o:
1.
Pełnej
zależności od rządzącej kliki, co łatwo uzasadnić. Jedynie ślepe posłuszeństwo
może panu Adrianowi zagwarantować trwanie na urzędzie do końca kadencji, a więc
między innymi darmowe wyjazdy na narty. Adrian NIE MA JUŻ SZANS NA REELEKCJĘ,
ma natomiast szanse na Trybunał Stanu.
2.
Kompletnym
braku znajomości prawa i obowiązującej Konstytucji, czym być może kiedyś będzie
próbował wytłumaczyć swoje zachowania teraz, kiedy jest lokatorem Pałacu
Prezydenckiego. Ale co? Powie, że „jedynie wykonywał rozkazy”? Brak znajomości
prawa nie stanowi okoliczności łagodzącej!
3.
Bezgranicznej
i kompletnie nieuzasadnionej wierze w to, że Pislamska Republika Ludowa będzie
trwała wiecznie, co znowu stanowi dowód na bezdenną głupotę osoby mieszkającej
dzisiaj w Pałacu Prezydenckim. Tak, tak, nie boję się napisać, że Adrian, znany
także jako Andrzej Duda, jest GŁUPI!
Jakiś czas temu ktoś szczególnie mi
bliski zwykł (zwykła) mawiać, że nic, a szczególnie miłość, nie
jest dane raz na zawsze. Pomimo tego,
że słowa te mnie raniły, dzisiaj wiem, że S. miała rację. Dlatego też pragnę
zwrócić uwagę rządzącej nami organizacji o charakterze przestępczym, że władza
też nie jest dana na zawsze, bo my, obywatele, protestując, udowadniamy, że
wiemy, iż wolność, demokracja i praworządność nie są dane na zawsze, dlatego
jesteśmy gotowi tych wartości bronić w Marszach Wolności, w protestach pod
Sądem Najwyższym, pod Sądami Rejonowymi, czy okazując obywatelskie
nieposłuszeństwo. My, nawet kiedy fizycznie nie możemy pamiętać lata roku 1980,
mamy świadomość, że musimy walczyć z opresyjną władzą, że mamy wspólne
wartości.
Opozycja
powinna się obudzić. Powinniśmy odłożyć na bok animozje i zjednoczyć się wokół
silnego i charyzmatycznego lidera takiego jak Lech Wałęsa czy Władysław Frasyniuk
i, podobnie, jak w latach ’80. XX wieku, nie bacząc na podziały, odbudować demokratyczne
państwo prawa. Musimy stać się silni JEDNOŚCIĄ.
Na
tym na dzisiaj kończę…
W punkt-Pełna zgoda
OdpowiedzUsuń