Naprawianie Polski według towarzysza Kaczyńskiego


Od 2015 roku wciąż słychać, że nadchodzi "dobra zmiana", że akolici towarzysza Kaczyńskiego walczą z komunizmem. I nadal nie widzę żadnej zmiany na lepsze. No, chyba, że dla członków rządzącej kliki i ich sympatyków. Milionowe wypłaty, totalna bezkarność, wszak nawet, jeśli jakikolwiek sąd kogokolwiek związanego z PZPR (Polska Zjednoczona Prawica Razem) za cokolwiek skaże, najwyższy sędzia, sędzia ostateczny, naczelnik państwa, pierwszy sekretarz i umiłowany ojciec suwerena towarzysz Jarosław nakaże swojemu podnóżkowi z Pałacu Prezydenckiego go ułaskawić.
Wiem, że wiele z czytających mnie osób sympatyzuje z rządzącymi, ryzykuję więc, że któregoś pięknego dnia jakiś „życzliwy” czytelnik doniesie na mnie do Gestapo, czy tam NKWD, czy jak się teraz ta banda pod rządami Joja i Ziobry zowie i oni przyślą po mnie o 6:00 rano swoich siepaczy dla niepoznaki przebranych w mundury Polskiej Policji, i…
1.       Zakują mnie w kajdanki.
2.       Potraktują gazem łzawiącym.
3.       Postawią zarzuty pobicia 100 narodowców z ONR i 5 zomowców z policji Joja.
4.       Zabiorą na komendę, gdzie w toalecie zabiją mnie paralizatorem.
5.       W TVPis Kurski ogłosi, że byłem mega groźnym przestępcą, propagowałem ustrój totalitarny (wszak nazywam rządzącą sektę PZPR-em).
Jednak nie zamierzam milczeć, udawać, że podoba mi się to, że nasz kraj staje się coraz bardziej proletariacką
dyktaturą towarzysza Kaczyńskiego. Bo widzę, jak psuje się opinię o kraju, w którym żyjemy i nie wszyscy jesteśmy zwolennikami towarzysza Kaczyńskiego.
            Niedawno towarzysz Jarosław, w jakieś „wolnej” gazecie (czytaj: gazecie zależnej od rządzącej sitwy) powiedział, po co owa „reforma” sądownictwa. Bo jak nie „zreformujemy” sądów, to inne „reformy” będą nieskuteczne. Wiadomo zatem, że celem wcale nie jest żadne „wstawanie z kolan”. Kurdupelek towarzysz Kaczyński ma lepszy pomysł. Zamiast podnoszenia Polski z kolan, upierdoli Polsce nogi na wysokości kolan. W zasadzie już to zrobił. I oczywiście wszystko to „wina Tuska”. Ciekaw jestem kiedy w końcu oni załapią, że Tusk nie jest premierem od czterech przynajmniej lat, a od trzech rządzą właśnie oni?
            Trzy lata temu, w kampaniach prezydenckiej i parlamentarnej zarówno towarzysz Andrzej „Adrian” Duda, jak i towarzyszka Beata „Broszka” Szydło opowiadali, jak to będą prowadzić dialog z wszystkimi Polakami (okazuje się, że z 18% Polaków, których oni szumnie nazywają suwerenem), jak to podniosą Polskę z kolan (na których nie byliśmy, ale JESTEŚMY). Jednak ja już wtedy wiedziałem, że to bydło w drodze po władzę kłamie, że wszyscy oni łżą jak psy. Przecież nawet towarzysz Kaczyński i towarzysz Macierenko (podobno oficer GRU) się na czas wyborów schowali… Kłamstwo połączone z obojętnością na kwestię wyborów znacznej części uprawnionych do głosowania dało tej sitwie większość w parlamencie (dzisiaj już jego atrapie) oraz zapewniło, że mają swojego lokatora w Pałacu Prezydenckim. I się zaczęło. Towarzysz Duda, wykazując więcej niż daleko posuniętą wdzięczność towarzyszowi Jarosławowi za wypromowanie go na prezydenta zaczął łamać Konstytucję (podobno towarzysz Duda ma doktorat z prawa… konstytucyjnego) od momentu swojego zaprzysiężenia – ułaskawiając partyjnych kolesi – towarzysza Kamińskiego i towarzysza Wąsika. Potem był zamach na Trybunał Konstytucyjny, który w wyniku przestępczych działań rządzącej PZPR dzisiaj w zasadzie można nazywać trybunałem prostytucyjnym.
            Owszem, rok temu towarzysz Duda próbował, pod naciskiem protestów, postawić się rządzącej partii, jednak szybko wskazano mu miejsce w partyjnej hierarchii. Dzisiaj towarzysz Duda ma:
1.       Podpisywać wszystkie, nie zawsze dobre (z reguły gówniane) ustawy jakie każe mu podpisać towarzysz Kaczyński.
2.       Uśmiechać się.
3.       Wykrzykiwać idiotyczne przemówienia.
Problem towarzysza Dudy jest dzisiaj bardzo poważny. Jeśli się sprzeciwi partyjnym poleceniom, towarzysz
Kaczyński postawi go przed Trybunałem Stanu. Jeśli PZPR w 2019 roku jakimś cudem straci władzę, towarzysza Dudę przed TS postawi nowa władza. Tak czy siak grozi mu, że przejdzie do historii Polski jako pierwszy były prezydent na zasiłku dla bezrobotnych… Smutne, nie?
            Wielokrotnie słyszałem i czytałem, że towarzysz Kaczyński, brudnymi łapkami swoich siepaczy, demoluje państwo, ale uniknie odpowiedzialności, bo… jest (oficjalnie) „szeregowym posłem” (osłem raczej). Jednak towarzysz Kaczyński może odpowiadać za… ‘sprawstwo kierownicze” i „udział w zbrojnej organizacji o charakterze przestępczym”. I tego bym się trzymał. Dobiega 70-ki? No i co? Skoro jest dość młody, by demolować kraj, to może też siedzieć w pudle… A jeśli umrze w pudle, to trudno…
            Drodzy towarzysze z PZPR (Pislamu). Ja się Was nie boję!!!!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta