Pocztówka od wuja Matta z podróży 45: Narodowe międlenie Jacka

 







Zbliża się 11. listopada. Dzień ten jest Świętem Niepodległości i od wielu lat obchody tego ważnego święta w zasadzie zdominowane są przez różne marsze podłości czy inne spędy skrajnych nacjonalistów, którzy zwykle głoszą hasła rasistowskie, antysemickie, które nijak się mają do patriotyzmu. Oczywiście najbardziej znanym spędem tego typu bydełka jest warszawski marsz podłości, do niedawna organizowany przez niejakiego Bobbisia Wypierdkiewicza, szerzej znanego jako PiSdzielski kandydat na posła z Radomia – Robert Bąkiewicz. Jednak moją uwagę przykuły informacje o skrzykiwaniu się narodowo-patolickiego bydełka we Wrocławiu.

Dlaczego Wrocław? Otóż we Wrocławiu ma być obecny były nazi-klecha Jacek Międlar, wybitna nazi-weszka na rynku naziolskich kato-zjebów. I chłoptasie z Wrocławia już się podniecają, bo prawdopodobnie, poza oczywistym darciem mordy o Polsce białej, biednej, zaściankowej, ale PATOLICKIEJ zapowiadają się atrakcje, przy których słynna już klechoorgia z Dąbrowy Górniczej to tylko malutki bal samców. Otóż w tym roku we Wrocławiu ma nastąpić narodowo-patolickie międlenie Jacka.

Wniosek taki wyciągnąłem ze wzmożenia wrocławskich nazioli w mediach społecznościowych oraz wyrażanym przez nich obawom, że jednak ich ukochany Jacuś Międlar, obiekt narodowo-patolickiego międlenia Jacka, może zostać zatrzymany krótko przed wydarzeniem, co skończy się dla nich kolejną zbiorową narodowo-patolicką zbiorową masturbacją. Ale w romantycznym oświetleniu czerwonych rac.

Zasadniczo ja nie mam nic przeciwko homoseksualizmowi, podobnie, jak nie potępiam seksu grupowego, chociaż mnie do tych praktyk daleko. Jednak nie mogę znieść stada niedouczonych nazi-małp, które podniecają się jakimś byłym klechą, którego ze stanu kleszego wykluczono za poglądy. Chłoptasie z falangami, swastykami i innymi „patriotycznymi” symbolami na odzieży, transparentach, którzy dostają małpiego rozumu na widok tęczy (ciekawe, czy rzucają kostką brukową w niebo, kiedy pojawia się na nim tęcza?) nagle przejawiają niezdrowe seksualno-patolskie podniecenie, bo na jakimś spędzie ma pojawić się chłopaczyna, który w ich świecie jest kimś na wzór „łysego z Brazzers”.

W całym tym nazi-patolickim wzmożeniu niepokojące jest nie to, że masa chłoptasiów cieszy się, że pomiędli jakiegoś Jacka. Niech się bawią, skoro potrzebują. Jednak ich wzmożenie zawsze dziwnie kojarzy mi się z twórczością literacką pewnego niedocenianego akwarelisty oraz jego publicznymi występami. Tamten też promował „narodową czystość” i organizował mega orgie umundorowanych facecików noszących na mundurkach podobne symbole, co nasi bohaterscy „patrioci” z róznych Obozów Narodowo-Radykalnych, Młodzieży Weszpolskich czy innych naziolskich kółek różańcowo-anuskowych. Doświadczenie pokazuje, że chłoptasie znów zdemolują kilka miast, wykażą się bohaterskimi atakami na księgarnie.

Ja, 28/10/2023

PS. Chłopaki, Jacek Międlar jest jeden, was wielu. Nie bądźcie zbyt brutalni dla niego podczas narodowego międlenia Jacka. Za rok znowu będzie 11. listopada.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta