Popisy brązowego Grigorija - wór może szczęśliwy, ale wciąż pusty (tekst z 01.02.2023)
Kilka dni temu, 27. stycznia, naczelny intelektualista rosyjskiej wtyczki w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, czyli Konfederosji, znanej również jako Konfabulacja, Grigorij Braun, wpadł do sądu w Krakowie, ukradł stojącą w hallu choinkę i wrzucił do kosza na śmieci. Dlaczego? Bo Grigorijowi Braunowi nie spodobały się bombki. I nasz polski Rusek o niemieckim nazwisku swój patoidiotyczny szał nazwał „interwencją poselską”. Tym samym udowodnił, że immunitet poselski należy znieść, oraz że wielu prawackich tak zwanych polityków bycie posłem zwyczajnie przerasta.
Jednocześnie to kolejna akcja Grigorija „szczęść worze” Brauna, która dobitnie pokazuje, że postanowił on konkurować w Januszem Kowalskim i Jurnym Jurkiem Kwaśniewskim z Porno Sioris o tytuł kretyna roku (tytuł Debila Tysiąclecia na zawsze przynależy poliglocie wśród narciarzy, Debilowi, który został Prezydentem, Anżejowi Debileuszowi Dupie). I muszę przyznać, że idą chłopaki łab w łeb, od początku trzymając wysoki poziom.
Konfederosja to taka jeszcze bardziej brunatna wersja PiSdzielstwa – kseonofobiczni nacjonaliści, oczywiście „prawilni Polacy”, czyli patolicy, co niedzielę biegający na „wu-ef” do kościółka. A po gimnastyce lubi wychlać, wpieprzyć żonie, lub pobić Ukraińca czy innego obcokrajowca (z wyjątkiem, oczywiście, „braci Rosjan”). Ot, taki typowy półrusek z Przemyśla, Lublina czy Białegostoku.
Oczywiście całe patolickie prawackie robactwo się cieszy, bo choinka ubrana była w bombki o barwach tęczy, flagi Ukrainy (która została zaatakowana przez Rosję i ośmieliła się nie przyjmować najeźdzców jako „wyzwolicieli”, więc dla Konfederosji jest wrogiem numer jeden) czy inne nie podobające się patolicko – prawackiej czerni motywy to, UWAGA!!!, atak na patolicyzm, „antypolska manifestacja”. I tu chyba nieco popsuję dobry humor Grigorija Szczęść Worze Brauna...
Podobno ten patoperformer ukończył studia na Uniwersytecie Wrocławskim. Fakt, były to studia polonistyczne, ale chyba wie, że zwyczaj ubierania choinki pochodzi z Niemiec, od ewangelików. Choinka nie jest patolicka! Poza tym nazywanie happeningów psycho – patolika „interwencjami poselskimi” to jakaś aberracja. Czy doszliśmy już do tego poziomu zbydlęcenia, że byle jełop może nawoływać do przemocy, niszczyć cudzą własność zasłaniając się immunitetem? Czy to oznacza, że gdybym został posłem, to mógłbym, pod ochroną immunitetu i pod pozorem „interwencji poselskiej” dać w pysk Braunowi, Bosakowi, Kaczyńskiemu, Kowalskiemu, Ziobrze albo BydłoJakiemu? Albo, również w ramach „poselskiej interwencji”, zdjąć ze ściany szkolnej klasy krzyż i wrzucić go do śmietnika? No zdecydowanie NIE (a szkoda).
Jednak problem jest bardziej złożony. Bo, wbrew Grigorijowi Braunowi, nie wszyscy Polacy są patolikami. Ba, są nawet tacy, którzy nie są chrześcijanami. A jednak, znów wbrew faktom, dominujący prawaccy patolicy, wciąż uważają się za ofiary prześladowań. Tylko czy nie jest odwrotnie?
Kilka lat temu wyjechałem z Polski nie tylko z przyczyn ekonomicznych. Uciekłem też patolicyzmu, rozpasania prawactwa i patolickich klechów. Bo przecież nie będąc patolikiem nie mam prawa być Polakiem w Polsce.
Grigrij Braun za tę choinkę i swoje „stop ukrainizacji Polski” powinien dostać solidny wpierdol.
Stop Braunizacji Polski!
Komentarze
Prześlij komentarz