Pocztówka od wuja Matta z podróży 4: Biden w Polsce, świerszcze na talerzu, Dupeusz sławi Rosjan

Nie, nie. Nie wróciłem z podróży, bo w Wuppertalu mieszkam i jestem coraz bardziej zadomowiony w Niemczech – moim domu z wyboru. Jednak jestem Polakiem i zawsze sprawy Polski będą mi bliskie. I w minionym tygodniu Polska o sobie mocno przypomniała.

Do Warszawy przyleciał Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Joe Biden. Patoprawackim rządzącym przysporzyło to ogromną erekcję, chociaż nie zauważyli oni, że Joe Biden do Polski przyjechał tylko z powodu wojny w Ukrainie, a cała szopka w Warszawie była co najwyżej przykrywką dla znacznie ważniejszej wizyty Joe Bidena w Kijowie.

Przy okazji pełniący obowiązki prezydenta Anżej Dupa Debileusz nie omieszkał znów pokazać, że stwierdzenie „Andrzej Duda jest debilem” nie stanowi obrazy czy znieważania głowy państwa, szczególnie, że w Polsce w charakterze głowy państwa występuje... Dupa. To zwyczajne stwierdzenie faktu. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że osobnik o inteligencji dżdżownicy skrzyżowanej z rozwielitką chwali bohaterstwo żołnierzy rosyjskich w Ukrainie.

Jednak wizyta Joe Bidena nieco przykryła medialnie zarówno program „Willa Plus” Ministerstwa Reedukacji Patolickiej, wałki w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju i „aferę świerszczową”.

„Afera świerszczowa”? A tak, „afera świerszczowa”. Otóż dziewczynki z haremu różowego Zbyszka, obermiękiszona, po opublikowaniu przez „Dziennik. Gazeta Prawna” jakiegoś starego (z 2019. roku) raportu C40 Cities doznały wzmożenia, bo w swoich nękanych przeciągami pustych łbach uroiły sobie, że opozycja, po ewentualnej wygranej w nadchodzących wyborach zakaże jedzenia mięsa i zmusi Polaków do jedzenia owadów i ich larw.

Nie jestem radykalnym ekologiem, nie widzę również najmniejszych szans, żebym kiedykolwiek mógł zostać weganinem. Jednak nie wykluczam spożywania białka zwierzęcego z owadów. Tak samo, jak kwestia posiadania i korzystania z samochodu – gdybym mógł, zrezygnowałbym z własnych czterech kółek. Ale popieram ograniczanie zakupów, dawanie rzeczom drugiego życia, czy wydłużanie czasu użytkowania samochodu, elektroniki i tak dalej. Jednak nikt nie nakazuje mi jedzenia świerszczy, jeżdżenia autobusem czy kupowania jednej koszuli rocznie.

Jednak wzmożenie miękoszonków z haremu różowego Zbyszka pokazało, że Zjełczała Prawiczka Zawsze Dziewiczka to zbiór totalnych idiotów, na których głosują równie głupi kretyni. Przecież wcale Trzaskowski czy Tusk nie muszą zakazywać jedzenia mięsa czy nakazywać jedzenia owadów. Polityka Zjełczałych przecież wprost prowadzi do tego, że Polacy będą jeść insekty i koniczynę. Nie dlatego, że ktoś im to nakaże, a dlatego, że poziom ubóstwa nie pozwoli na jedzenie czegokolwiek innego.

A jakie ten polski patofolklor ma znaczenie dla mnie w Niemczech?

Podobnie, jak kilka lat temu (w 2021. roku zgłosiłem parę psów rasy polskiej niebieskiej do konkursu pod tytułem „Policjant, który mi pomógł”) chciałem dziękować suce w randze aspirującej i pieskowi w randze sierścia za przekonanie mnie do wyjazdu z kraju, tak dzisiaj mam ochotę serdecznie podziękować Kaczyńskiemu, Dupie, Pinokiowi, różowemu Zbyszkowi, Ozdupie, Łajzie, BydłoJakiemu czy Matołeckiemu za to, że jak nikt inny przekonują mnie, że wybierając życie w Niemczech, dokonałem słusznego wyboru. Brawo prawaki!!!

OK, jeśli będę miał takie życzenie, mogę sobie kupić produkty zawierające insekty, ale nie jestem zmuszany do ich jedzenia. Nie jestem również zmuszany do traktowania jedzenia schabowego na obiad w kategoriach czynu patriotycznego. W Niemczech również nikt nie zmusza mnie do bycia patolikiem, nanawiści wobec Ukraińców, kolorowych czy osób LGBTQ. Nie muszę również słuchać mlaskania i kwakania naczelnika czy bełkotu niejakiego Dupy.

Pozdrawiam...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta