Pocztówka od wuja Matta z podróży 2: Multi-kulti i czarny rasizm
W zasadzie słynne niemieckie multi-kulti jest fajne. Jednak ma ono swoje mroczne strony i może sprzyjać rasizmowi jako odpowiedzi na „czarny rasizm”. Ale dlaczego?
Kilka lat temu Niemcy przyjęły ogromną masę uchodźców. Wielu z nich korzysta na tym, mogąc mieszkać w cywilizowanym kraju. Jednocześnie coraz bardziej rozpowszechnia się polityczna poprawność, zakładająca układność, grzeczność i zakaz jakiejkolwiek dyskryminacji. Tylko czy aby na pewno?
Generalnie wszyscy, bez względu na kolor skóry, wyznanie czy orientację seksualną, jesteśmy sobie równi. Przynajmniej teoretycznie. W praktyce jednak owi „oni” bywają równiejsi.
Skąd takie przekonanie? Z codziennej praktyki, a konkretnie z pracy.
W pracy, jak to w pracy. Każdy stara się i pracuje. Każdy stara się, a przynajmniej traktuje pracę poważnie – jesteśmy punktualni. Ale punktualność czy wydajność, jak sądzę z własnych obserwacji, niekoniecznie jednak obowiązuje przybyszów z południa (i przygłupawych blondynek). O nie, Afrykańczycy mogą się spóźniać, opierniczać. Bo zwrócenie takiemu uwagi to RASIZM. Bo... polityczna poprawność doprowadziła do tego, że kolorowy w pracy musi tylko być, niekoniecznie pracować.
W Niemczech wielokrotnie można usłyszeć żartym że musimy pracować, bo na nasze podatki czekają Polska, Węgry, Ukraina, ostatnio Turcja, miliony osób na zasiłkach. Ale musimy także pracować, żeby nasi kolorowi koledzy mogli spokojnie popijać herbatkę w pracy. Cóż, polityczna poprawność...
W ramach wspomnianej politycznej poprawności i, często wymuszonej tolerancji, musimy być fair wobec kolorowych, muzułmanów, a w niektórych republikach wyznaniowych (Polska) wobec „dyskryminowanych” patolików. Tyle, że oni wszyscy już tacy być nie muszą...
Komentarze
Prześlij komentarz