Szkoda prądu

 

Będąc ostatnio w Polsce wybrałem się na mityng Anonimowych Alkoholików grupy, z którą czuję pewną istotną więź, co jest zapewne tematem na inną opowieść. Jedna z uczestniczek mityngu, w kontekście z toksycznymi ludźmi, stwierdziła, że „szkoda prądu”.

Faktycznie zmagamy się z narastającym kryzysem energetycznym, zatem ów wspomniany prąd należy koniecznie oszczędzać. I muszę się z Sylwią z mityngu zgodzić – szkoda prądu.

Będąc w Polsce odwiedziłem również swojego kolegę – właściciela małej firmy tak zwanej reklamowej, chociaż w tym przypadku mowa raczej o drobnym szyldziarzu. Oczywiście mój zakochany w takich tuzach intelektu, jak Kazimierz towarzysz Smoliński czy Arwid towarzysz Żebrowski (jeden jest posłem drugi radnym sejmiku wojewódzkiego, więc nazwiska są znane opinii publicznej), Janusz towarzysz Kurwa-gdzie-moje-Majki Korwin-Mikke, Krzysztof towarzysz onucka Bosak czy Grzegorz towarzysz „szczęść worze” Braun kolega postanowił przekonać mnie, że Polska obecnie ma „najlepszy rząd, że jest krajem mlekiem i miodem płynącym, w którym średnia krajowa (przez „biznesmena” od szyldzików uparcie mylona z najniższą) wynosząc około PLN 6'700 stanowi... około 70% najniższego wynagrodzenia w Niemczech! Niestety dałem się wciągnąć w idiotyczną dyskusję z osobnikiem niezbyt inteligentnym i udało mi się przerwać ją dopiero blokując jego numer telefonu. Marnowałem przez kilka dni prąd, którego szkoda, na jałową dyskusję z kimś, kto wiedzę o świecie poza jego firemką czerpie z TVP i przemówień partyjnych kacyków. Szkoda prądu!

Jednak mój zakochany w propagandzie kolega zainspirował mnie do pewnych przemyśleń... Szczególnie, że jemu wydaje się, iż mieszkając w Niemczech przeliczam ceny mieszkania, jedzenia, paliwa na złotówki. Nie robię tego. Nie zarabiam przecież w złotówkach. Poza tym intrygujące było pytanie Roberta, dlaczego nie zarabiam EUR 3'500 (mniej więcej tyle wynosi średnie wynagrodzenie). Cóż, w Polsce również nie wszyscy zarabiają PLN 6'700 i nawet Robert nie wkręci mi, że płaci PLN 5'000 pracownikom – za długo tego sknerę znam. Poza tym, w stosunku do zarobków, ceny w Niemczech są... niższe niż w Polsce. Ale skąd ma to wiedzieć otyły facet, który jeśli bywa za granicą, to jedynie jako korzystający z hosteli turysta?

Szkoda prądu również na słuchanie idiotyzmów opowiadanych przez naczelnika wolski Jarosława towarzysza Balbinę Kaczyńskiego, Motołuszka-kłameuszka towarzysza Pinokia Morawieckiego, pierwszego debila RP Anżeja towarzysza Dupę-Dupeusza czy Zbigniewa towarzysza mniej-niż-zero Ziobrę i ich egzegezę. A jednak znam ludzi, którzy, jak stado tępych baranów ślepo wierzą w „opowieści dziwnej treści” partyjnej propagandy.

Zaczynam również dochodzić do wniosku, że rzeczonego prądu szkoda na opozycję, na tłumaczenie życia maluczkim, na idiotyzmy publikowane w mediach.

Dziewczyna na mityngu uświadomiła mi, że szkoda prądu na politykę, toksycznych ludzi i wszelkie zbędne, energochłonne relacje...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta