Policja Myśli
Policja Myśli – fikcyjna z książki George'a Orwella „Rok 1984”. Była organem policyjnym podporządkowanym Ministerstwu Miłości, które zajmowało się przestępstwami politycznymi i kontrolowało członków Partii za pomocą teleekranów, będących połączeniem telewizora z kamerą, prowadzącą inwigilację mieszkań obywateli.
Zasady funkcjonowania i kryteria inwigilacji, którymi posługiwała się Policja Myśli były tajne. Nie wiadomo było, czy inwigilacja prowadzona jest ciągle i we wszystkich mieszkaniach, czy tylko w wybranych. Ta kafkowska sytuacja stwarzała poczucie zagrożenia i przekonanie, że śledzone jest słowo i gest każdego obywatela. Głównym przestępstwem ściganym przez Policję była myślozbrodnia, przewinienie w znacznym stopniu niezdefiniowane i nieokreślone, podobnie, jak zasady działania samej Policji.
Oficjalnym powodem istnienia Policji Myśli była konieczność walki z niezwykle rozbudowanym i przebiegłym podziemiem pod kierownictwem Emmanuela Goldsteina, bezustannie dybiącym na życie członków Partii i dobrobyt państwa za pomocą armii szpiegów i sabotażystów. Aresztowania dokonywane przez Policję Myśli były dokonywane zawsze nocą, a aresztowani znikali bez śladu, bez komunikatów czy procesów sądowych. Następnie informacje o danej osobie usuwano ze wszystkich rejestrów, metryk, dokumentów i publikacji, zacierając jakikolwiek materialny ślad świadczący o jej istnieniu (ewaporacja). W ocenie głównego bohatera, Winstona Smitha, Policja Myśli była jedyną sprawnie funkcjonującą instytucją w państwie, w którym poza tym panował chaos i wysoki poziom przestępczości kryminalnej. Jednak skutecznie ścigana była przede wszystkim myślozbrodnia. Pod koniec powieści Smith sam zostaje zatrzymany przez Policję Myśli, poddany torturom, praniu mózgu, co skończyło się skuteczną reedukacją i przyjęciem przez niego zasad dwójmyślenia.
Policja Myśli u Orwella była wyraźnym nawiązaniem do komunistycznych oraz narodowosocjalistycznych tajnych policji politycznych – NKWD i Gestapo. Opisane techniki przesłuchań, inwigilacji i prania mózgu odzwierciedlają techniki stosowane przez te służby w ZSRR i ChRL techniki przesłuchań, indoktrynacji stosowanych w państwach komunistycznych.
Źródło: Wikipedia (pl.wikipedia.org/wiki/Policja_Myśli).
Tytuł dzisiejszego wpisu podsunęła mi pani Eliza Michalik, która w jednym ze swoich video-felietonów przywołała tę (jeszcze chyba fikcyjną) służbę jako instytucję tropiącą domniemane prześladowania katologicznych patolików w Polsce. Niestety porównanie, w świetle działań patolickich fanatyków i kanapkowej (czy może już fotelikowej) partyjki niejakiego Zbigniewa „mniej-niż-Zero” Ziobry – solidurnej rosji (swoją drogą chyba napiszę kilka słów o nazwiskach skrajnych prawiczków na polskiej scenie politycznej, bo można się pośmiać), wydaje się niebezpiecznie trafne. Otóż, pod rządami „zjełczałych prawiczków zawsze dziewiczków”, Polska powoli staje się patolickim, religijnym reżimem narodowokomunistycznym z dominującą rolą jedynie słusznej partii i jedynie słusznej religii.
Towarzysz naczelnik wolski, jego mlaskata łupieżowatość, Jarosław (po 17.30 Balbina) Kaczyński, z uporem maniaka usiłuje budować w Polsce – dość dużym kraju europejskim monopartyjny reżim wyznaniowy. I kult jednostki – w zasadzie dwóch „wybitnych” jednostek – nielotnego kaczora, miernego prezydenta i jednocześnie brata-bliźniaka jego mlaskatej łupieżowatości – Lecha Kaczyńskiego i patrona pedofilii, ultra konserwatywnego cappo di tutti cappi najdłużej funkcjonującej zorganizowanej grupy przestępczej – Karola Wojtyły, znanego także jako śnięty Jan Paweł II. I nasz załupieżony naczelnik państwa pozwala „atatojlahom” rumianego Zbyszka na idiotyczne pomysły obejmowania patolików i patolickich funkcjonariuszy watykańskiego korpusu kolonialnego (to ci dziwni faceci w czarnych sukienkach, którzy szczególnie kochają dzieci i pieniądze) szczególną ochroną prawną pod pozorem rzekomej dyskryminacji.
Cóż, od połowy II. dekady XXI. wieku, od kiedy banda baranów za „Pińcet Plus” i obietnice „wstawania z kolan” (poprzez upierdolenie nóg przy samej dupie!), sprzedała swoje głosy dwóm zorganizowanym grupom przestępczym – rodzimym „zjełczałym prawiczkom zawsze dziewiczkom”, i okupacyjnym siłom watykańskiego korpusu kolonialnego, trwa budowa Polski w ruinie – nawrót do mroków średniowiecza, patolickich zabobonów i ruiny gospodarczej.
Jednak to nie tak. Zarówno Zbyszek mniej-niż-Zero, jak i jego koledzy – Januszek „nie miałem kredek” Kowalski, Patolek bydłoJaki, towarzysze KaKaO (Kant-i-Hak, Kaleka i Ozdupa), jak i co niektórzy z moich znajomych (tak, Pawełku G. i Kamilo z domu G.) zaślepionych pedofilną propagandą propagandą Watykanu, muszą zrozumieć, że nikt nie dyskryminuje ani szeregowych patolików, ani pedofili z watykańskiego korpusu kolonialnego. Przynajmniej nie w kolonii Watykanu między Bugiem a Odrą. To raczej patolicy, ręka w rękę z rządzącymi fundamentalistami i watykańskim korpusem kolonialnym próbuje, dość skutecznie, dyskryminować Polaków, którzy według nich nie są prawomyślnymi patolikami i wyznawcami PiSizmu-Kaczyzmu.
Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że „atatojlahowie” patolickiego PiSlamu koniecznie chcą z Polski uczynić zacofany patolicki kalifat, w którym ma być zakazane samodzielne myślenie, a wszelkie jego przejawy będzie tropić kaczystowska Policja Myśli. Bo do tego przecież zmierza PiSdzielstwo, ręka w rękę z ePiSkopadłem patolickim. To jest niebezpieczne dla Państwa i Narodu, ale tego NIE ROZUMIE ani ePiSkopadło, ani „wuc”, ani rzesze wyznawców patolicyzmu i kaczyzmu. Wynika ten brak rozumienia z bezmyślnej wiary w rządowo-kościelną propagandę. Ale czy nie wymagam zbyt wiele? PiSdzielscy polityczkowie ze „zjełczałych prawiczków zawsze dziewiczków” doskonale wiedzą, że głosujący na nich motłoch w zasadzie niczym nie różni się od partyjnego aparatu PiSdzielstwa, solidurnej rosji czy konfederosji. Jełopstwo, ogłupione religijnym bełkotem, głosuje na jełopstwo tak samo zaczadzone patolickim narodowym komunizmem, wmawiając, że patolicyzm i wiara w partię to patriotyzm. Ale NIE JEST!
Bezmyślna wiara, że jakiś ukrzyżowany ponad 2'000 lat temu Żyd może w XXI. wieku być królem Polski, Dżej-Pi-Tuła to niepokalany święty, którego przepocone skarpety mają uzdrawiać, a zabity na rozkaz brata Lech Kaczyński był mężem stanu nie ma NIC WSPÓLNEGO Z PATRIOTYZMEM!
A Policja Myśli czuwa, Wielki Brat patrzy!
Komentarze
Prześlij komentarz