Pocztówka od wuja Matta z podróży 25: Kucyki

 

Wczoraj wieczorem jakiś konfederuski kucyk zaskoczył mnie komentarzem na youtube pod słynną rozmową Dobromira S(r)ośnierza z Andrzejem Rozenkiem o tym, że jednak pies to również mięso. Otóż zarzucił mi nie tylko mowę nienawiści, ale okazało się, że kucyk troszkę poszperał w sieci i znalazł jakieś moje stare wpisy z około 2013. i 2014. roku i w związku z tym zarzucił mi prorosyjskość oraz zrobił zagadnienie z faktu, że w 2013. roku wyjechałem z Polski.

Zatem spieszę wyjaśnić kucykom, że faktycznie dawno temu wspominałem, że Władimir Władimirowicz Putin zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla. Skomentowałem tak fakt przyznania tejże nagrody Barrackowi Obamie w 2009. roku, kiedy Stany Zjednoczone prowadziły wojny w Iraku i Afganistanie – zatem Putin również powinien dostać Nagrodę Nobla za Czeczenię, Gruzję, a obecnie także za wojnę w Ukrainie. Różnica, drogie kucyki, polega na tym, że ja przyznaję się, że kiedyś coś takiego napisałem. Przyznaję również, że krytykowałem rządy Donalda Tuska i prezydenturę Bronisława Komorowskiego. I nie uważam, że kucyk mi coś wyjął z kontekstu. Poza tym ja nie jestem przywódcą stada kucyków, zatem chyba moje opinie mogą czasem być bardziej radykalne. No i ja nie proponuję, pod wpływem alkoholu, żeby złamane ręce leczyć u „wiejskich bab”.

Ponadto ów kucyk zarzuca mi, że w 2013. roku wyjechałem z Polski do Zjednoczonego Królestwa. Sam pewnie wtedy najdalej od domu bywał w swoim przedszkolu, albo piaskownicy. Być może nawet to nie, bo wielce prawdopodobne, że dzisiaj ruszy z mamusią na zakupy, żeby kupić zeszyty „w dwie linie”, piórnik, kredki i nowy tornister na nowy rok szkolny. I skończy się rumakowanie, a raczej kucykowanie.

Oczywiście według kucyka mową nienawiści okazuje się mój sprzeciw wobec zjadania psów (swoją drogą chyba pies – podobnie jak krowa, kurczak, świnia czy owca – nie jest jednak dobrym źródłem białka zwierzęcego dla kucyków, ponieważ zwierzęta hodowlane i domowe w większości są szczepione, mają chipy, a jak wiadomo porządny konfederuski gumifilec boi się szczepionek i chipów jak diabeł wody święconej. Pozostają zatem szczury w kanalizacji, karaluchy w śmietniku czy pająki za szafą.) i nazwanie niejakiego S(r)ośnierza kucykiem właśnie.

Doświadczenie życiowe uczy, nie tylko chyba mnie, że z pryszczy i zabawy kucykami My Little Pony się wyrasta. Jednak okazuje się, że na przykład Dobromir S(r)ośnierz wciąż z tego nie wyrósł. Podobnie, jak przywódca stada kucyków, niejaki „dochtór ekonomii” Słabomir Menel (w stadninie kucyków znany jako Sławomir Mentzen) czy Krzyś co na buty nie miał również wciąż walczą z pryszczami, a poza wizją z pasją bawią się swoją kolekcją zabawek z serii My Little Pony. A pojawiają się nawet tacy, którzy z tego powodu czują się „ubydlęceni”. No cóż, podobno konfederosja to partia wolnościowa – zatem chyba kucyki mają wolny wybór.

Kucyki są tak bardzo wolnorynkowi, że okazuje się, że brakuje im pieniążków na kampanię (może z powodu braku wpływów od najważniejszego sponsora, który chyba aktualnie ma poważniejsze problemy, niż jakieś pryszczate dzieciaki, które tytułują go Jego Ekscelencją, bo wciąż nie udało mu się, przez osiemnaście miesięcy, zakończyć „trzydniowej operacji specjalnej” w Ukrainie), więc postanowili żebrać. A dlaczego? Bo kucyki niekoniecznie chcą wpłacać składki członkowskie i chyba tylko subwencje z budżetu państwa ich ratują. Subwencje finansowane z podatków, które wspomniany „dochtór ekonomii” koniecznie chce likwidować za każdym razem, kiedy się urżnie szklanką piwa marki własnej, co zdarza mu się kilka razy dziennie. Brawo wy!




Nadto kucyki, z których większość albo wciąż robi pod koniec sierpnia, pod opieką mamy, zakupy związane z tym, że za kilka dni znów będą grzecznymi uczniami, albo całkiem niedawno ukończyli studia na państwowych uczelniach, postulują, że kiedy kogoś na studia nie stać, to ma nie studiować. To w takim razie niech ten bez bucików, Menel czy właściciel stadniny kucyków zapłacą za swoją naukę, oczywiście z uwzględnieniem odsetek za zwłokę.

Co do mowy nienawiści, to kucyki ścigają się w atakowaniu i próbach zastraszania tych, którzy nie chcą mieszkać w małym boksie w stajni dla kucyków ze zwolennikami partii rządzącej. Oni już nie zieją jadem, ale grożą „złamaniem kichawy”, „przypierdoleniem w łeb” czy utylizacją. I oczywiście to nie jest mowa nienawiści. Bo przecież brunatnym kucykom i wyznawcom PiSizmu-Kaczyzmu wolno więcej.

Ja nie boję się ani kucyków, ani ameb.

Idę na śniadanie. Niestety nie będzie kanapeczek z Azorkiem. Wolę koninę, najlepsza jest z młodych kucyków.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta