Pocztówka od wuja Matta z podróży 23: Leczenie alkoholizmu w Internecie
Dziś rano na znanym portalu społecznościowym trafiłem na pytanie „Dlaczego Kroki Anonimowych Alkoholików zostały zmienione?”. Zabrałem głos, wyjaśniając, że od samego początku istnienia Wspólnoty Anonimowych Alkoholików nikt nie ingerował w treść Kroków czy Wielkiej Księgi. I, zupełnie niechcący, wywołałem klasyczną gównoburzę. Bo nawet osobnicy deklarujący związki ze Wspólnotą Anonimowych Alkoholików od ponad trzydziestu nie byli w stanie zrozumieć, że kilka lat temu powstały nowe przekłady części Literatury z języka angielskiego, których celem było zbliżenie ich do wersji oryginalnych, ale nikt nie zmienił niczego w samym Programie.
Oczywiście, niejako przy okazji, po raz kolejny, zderzyłem się z postawą typową dla znacznej części polskich „weteranów” Wspólnoty - „ja tu jestem 34 lata i WIEM LEPIEJ”. Z tego typu postawami zetknąłem się już kilka razy, nie tylko zresztą w Internecie, zastanawiam się zatem nad pytaniem, jak to w ogóle możliwe, że w ogóle AA jakoś w Polsce działa?
Znów tutaj, w moich rozważaniach, powraca temat inkluzywności czy ekskluzywności samej Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. W tym miejscu należałoby sięgnąć do Preambuły Anonimowych Alkoholików:
Anonimowi Alkoholicy są Wspólnotą mężczyzn i kobiet, którzy dzielą się nawzajem doświadczeniem, siłą i nadzieją, aby rozwiązać swój wspólny problem i pomagać innym w wyzdrowieniu z alkoholizmu.
Jedynym warunkiem uczestnictwa we Wspólnocie jest chęć zaprzestania picia. Nie ma w AA żadnych składek i opłat, jesteśmy samowystarczalni poprzez własne dobrowolne datki.
Wspólnota Anonimowych Alkoholików nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem, działalnością polityczną, organizacją lub instytucją, nie angażuje się w żadne publiczne polemiki, nie popiera ani nie zwalcza żadnych poglądów. Naszym podstawowym celem jest trwać w trzeźwości i pomagać innym alkoholikom w jej osiągnięciu.
Tyle Preambuła. Mądrze, nie?
Ano mądrze i właśnie tak powinna wyglądać ta konkretna wspólnota. I, z grubsza, tak to wygląda w Zjednoczonym Królestwie, czy Niemczech. Jednak mam zgoła odmienne doświadczenie z (na szczęście) niektórych mityngów w Polsce, czy polskojęzycznych w Londynie, Duisburgu, Düsseldorfie i Köln, czy właśnie grup społecznościowych w Internecie.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Polacy mają silne tendencje do zawłaszczania wszystkiego, co znajduje się w ich zasięgu i doprawianie tego bogoojczyźnianym sosem.
We Wspólnocie Anonimowych Alkoholików przejawia się to, między innymi, takimi postami, jak ten, pod którym dzisiaj wywołałem gównoburzę, albo w upartym przekonaniu, że skoro w tekście pojawia się słowo bóg, to odnosi się tylko i wyłącznie do katolickiej interpretacji pojęcia boga, i to w jej spatologizowanej wersji „Made in Poland”.
Faktycznie brzmienie Dwunastu Kroków w najnowszym przekładzie uległo zmianie. Jednak nie nastąpiła żadna, choćby najmniejsza zmiana w ich treści, czy treści Programu. A jednak aowcy z długim, przynajmniej deklaratywnie, stażem w trzeźwości i we Wspólnocie Anonimowych Alkoholików, upierają się, że ktoś coś zmienił, bo „oni wiedzą lepiej”.
I tutaj dochodzę do sedna sprawy.
Przynajmniej z założenia, Wspólnota Anonimowych Alkoholików ma być inkluzywna, to znaczy, że nie może wykluczać żadnego alkoholika z powodu jego wyznania czy narodowości. A jednak, nie tylko w Internecie, zetknąłem się z przypadkami odwrotnymi. Przykre jest to, że wykluczającymi najczęściej są moi rodacy.
Ja, 18/07/2023
Komentarze
Prześlij komentarz