Myślozbrodnia

 



Myślozbrodnia – przestępstwo w Oceanii, fikcyjnym państwie stworzonym przez George'a Orwella w powieści pod tytułem „Rok 1984”.


Słowo myślozbrodnia pochodzi z nowomowy i jest efektem połączenia słów „myśl” i „zbrodnia”. W praktyce oznacza ono przestępstwo polegające na myśleniu wbrew linii propagowanej przez Partię oraz Wielkiego Brata. Myślozbrodnię wykrywa Policja Myśli, która pełni rolę tajnej słuzby. Człowiek ogłoszony przez Policję Myśli myślozbrodniarzem zostaje poddany ewaporacji, to znaczy wymazuje się jego wszystkie dane z ksiąg oraz zaciera się po nim wszelki ślad. Jest przetrzymywany w siedzibie Ministerstwa Miłości.


Głównego bohatera książki, Winstona Smitha, przyłapano na wyżej wymienionym przestępstwie. Jak możemy przeczytać, ów obywatel Oceanii, po tym, jak uznano go za myślozbrodniarza, został uprowadzony do siedziby Ministerstwa Miłości, gdzie nie poddano go procesowi ewaporacji, lecz „oczyszczono” z myśli, które Partia uznaje za sprzeczne z jej polityką. Najcięższą karą jest doprowadzenie do pokoju 101, w którym myślozbrodniarz zostaje skonfrontowany z tym, czego obawia się najbardziej. Po tym procesie jego poglądy są już zgodne z myślą Partii.


W Oceanii każdy obywatel wiedział, iż Partia opracowuje sposób, który ma całkowicie zlikwidować wszelkie możliwości popełnienia myślozbrodni. Tym sposobem była nowomowa, będąca oficjalnym językiem Oceanii. Mimo istnienia aż dziesięciu wydań „Słownika Nowomowy”, do roku 2050. z nowomowy miały być usunięte wszelkie słowa, które mogły wyrażać wywrotowe poglądy. Człowiek nie mógłby wtedy popełnić myślozbrodni. Dosłownie nie miałby słów do jej popełnienia. Wtedy Partia rozprawiłaby się raz na zawsze z problemem myślozbrodniarzy. Do roku 2050. przynajmniej 5/6 słów ze starej angielszczyzny miało być usuniętych. Przykład: wyraz „dobrze”. Ten wyraz akurat miał zostać w słowniku nowomowy i zastąpić wszystkie inne słowa o tym kontekście. Na przykład jeśli coś miałoby być złe, to byłoby „bezdobre”, coś bardzo dobrego byłoby określane mianem „plusdobrego”, a coś wspaniałego byłoby „dwaplusdobre”, i tak dalej.


Źródło: Wikipeddia (pl.wikipedia.org/wiki/Myślozbrodnia).


Tydzień temu pisałem o Policji Mysli, organizacji tropiącej myślozbrodnię. Dziś kontynuuję ten wątek już bez zewnętrznej inspiracji, chociaż w oparciu o obserwację Polski z pewnego dystansu.


W zasadzie po 1989. roku w Polsce kościół patolicki był uprzywilejowaną organizacją przestępczą. W moim odczuciu miało to związek z jednej strony z rolą, jaką kościół odegrał w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, kiedy, przynajmniej pozornie, wspierał antykomunistyczną opozycję, a z drugiej strony z faktu, iż cappo di tutti cappi patolików był Polakiem (to znany jako śnięty Jan Paweł II patron pedofili Karol Wojtyła – wspólnik i ochroniarz patolickich zboczeńców). W każdym razie żaden rząd po upadku komunizmu nie miał jaj, by odciąć ePiSkopadło od przywilejów i specjalnej ochrony prawnej. Z czasem doszło do tego, co mamy w Polsce dzisiaj.


Po upadku w Polsce demokracji w 2015. roku sojusz tronu z ołtarzem przybrał kompletnie patologiczną formę. Nie dość, że patoliccy zboczeńcy korzystają z ochrony prawnej, na jaką żaden inny PEDOFIL liczyć nie może (chociaż podobno bezobjawowy rezydent Pałacu Prezydenckiego, Anżej towarzysz Dupa-Dupeusz dwa czy trzy lata temu ułaskawił jakiegoś cywilnego zboka). W dodatku ta banda skurwieli, ręka w rękę z dziadami i psycholami z tak zwanej zjełczałej prawicy zawsze dziewicy, prawackimi baranami z konfederosji, patolickimi fundamentalistami z prokremlowskiego klubu swingerskiego Porno Iurni i takimi odpadami ewolucji, jak Kaja Płodek uparła się, że ma prawo decydować w kwestii praw kobiet.


Taka jest oficjalna linia partii, jej wodza i popierającego ich środowiska patolickich fundamentalistycznych PEDOFILI. I każdy sygnał innego postrzegania świata, praw kobiet (które, według partii rządzącej, kościoła pedofilskiego i ePiSkopadła nie mają żadnych praw), kwestii pierdolenia dzieci przez sukienkowych zboków całe to prawacko – patolickie bagienko odbiera jako zbrodnię, zamach na „prawdziwe polskie wartości” i... dyskryminowanie tego patolickiego prawackiego chlewa. I ich pomysły bardzo przypominają działania wspomnianej Policji Myśli tropiącej myślozbrodnie.


Oczywiście jestem POLAKIEM. Jednak, wbrew rządowo – ePiSkopadłej propagandzie, twierdzącej, że Polak MUSI BYĆ PATOLIKIEM, ja nim nie jestem. I na pewno nie daję tym samym prawa żadnym prawackim fundamentalistom ani prawa do oceniania mojej POLSKOŚCI, ani prawa do ścigania mnie tylko dlatego, że dominująca patolicko – prawacka banda szurów czuje się dyskryminowana.


Przywołany przeze mnie „Rok 1984” George'a Orwella przeczytałem w swoim życiu kilka razy. Przynajmniej dwa razy widziałem ekranizację tej powieści. Jednak kompletnie nie spodziewałem się, że w pierwszej połowie XXI. wieku do władzy w Polsce dojdzie do władzy prawacka patologia, która, ramię w ramię ze zorganizowaną grupą przestępczą kierowaną z Watykanu, będzie traktować literacką antyutopię jako program realizowania władzy.


Cała ta prwacko – patolicka sitwa uparła się, by dzielić Polaków na różne sorty według kryteriów starego, mlaskającego dziadygi. I wszystkie swoje działania ta narodowo – komunistyczna zorganizowana grupa przestępcza mocno przyprawia propagandą w bogojczyźnianym sosie, w czym pomaga im kolejna zorganizowana grupa przestępcza – pedifle katabasy z watykańskiego korpusu kolonialnego.


W sumie nie ma w tych działaniach nic dziwnego. Wszak jego mlaskatość Jarosław towarzysz Balbina Kaczyński jest wychowankiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i jemu, jako naczelnikowi, roi się w załupieżonym łbie pełna kontrola nad każdym aspektem życia...


Od 22. lipca 1944. roku do 1989. roku moskiewscy mocodawcy naszego wielkiego mlaskacza, tego „słońca narodu”, próbowali z Polski uczynić jeszcze jedną republikę radziecką. Przez czterdzieści pięć lat to się nie udało, ale widać po zachowaniu jego mlaskatości, że pewnej grupie tamten system bardzo odpowiadał, więc go odbudowują.


Twórczym dodatkiem do komunizmu, wprowadzonym przez narodowych komunistów jest siłowe nawracanie na pedofilski patolicyzm, który w dzisiejszej Polsce stał się religią państwową.


Partia, wspólnie z patolickim ePiSkopadłem, wprowadza, a przynajmniej próbuje wprowadzać, permanentną kontrolę obywateli i każdego aspektu ich życia, który ma być bezwarunkowo i bezwzględnie zgodny z linią partyjno – religijną...


Wielki Brat patrzy...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta