CIESZ SIĘ, ŻE NIE MASZ MAŁPIEJ OSPY...

 

Od dwóch lat z okładem po świecie krąży wirus Sars-COV-2, potocznie zwany koronawirusem. Poszczególne państwa wybierały różne metody ograniczania rozprzestrzeniania się choroby, naukowcy pracujący w największych koncernach farmaceutycznych i instytutach badawczych rzucili się do pracy na szczepionkami i lekami, co udało się dość szybko. Mnie ta szybkość nie zaskakuje – w dzisiejszym świecie praca naukowa korzysta z nowoczesnych technologii teleinformatycznych.


Ten czas zaowocował również urodzajem teorii spiskowych, a w zasadzie głupot przeznaczonych dla różnych środowisk, niejako z automatu odrzucających wszelką naukę. Uaktywnili się różnego rodzaju szury, płaskoziemcy i inne foliarstwo. I tak Internet zaroił się od komentarzy i „newsów”, jakoby to wirus i szczepionki to przepis, spisek, na przykład Billa Gatesa i tak zwanej „Big Pharma”, mający na celu depopulację.


Kiedy sytuacja pandemiczna trochę się uspokoiła, a w krajach cywilizowanych zaszczepiono ponod 70% populacji, pod koniec lutego bieżącego roku nastąpiła eskalacja trwającej od 2014. roku wojny w Ukrainie. I znów pojawiły się różne, delikatnie mówiąc niezbyt mądre, teorie o „wojnie Internetowej”, która rzekomo nie istnieje. I, oczywiście w Polsce, rosnąca fala niechęci do Ukrainek i Ukraińców. Cóż, odpowiednia propaganda działa. I to na wielu.


I tu dochodzę do meritum sprawy i, jak sądzę, wyjaśnienia tytułu dzisiejszego wpisu. Ale po kolei.


Wczoraj, u mojej ukochanej partnerki, test wykazał obecność wirusa Sars-COV-2. Z dużym prawdopodobieństwem ja również jestem nosicielem, a może nawet chorym. Co jakiś czas rozmawiam z członkami rodziny – najczęściej z Mamą, rzadziej z Ojcem, a już stosunkowo rzadko z siostrą, z którą rozmawiałem wczoraj. I dowiedziałem się, że:


  1. Umrę szybko, bo jestem zaszczepiony!


  1. Powinienem cieszyć się, że to nie małpia ospa!


  1. W Ukrainie nie ma żadnej wojny!


Zatem po kolei:


  1. Nie wiem, kiedy i jak umrę. Myślę, że nie wie tego również moja siostra. Jednak jestem przekonany, wbrew opinii mojej siostry i Edyty Górniak, że za pandemią nie stoją żadne jaszczury chcące przejąc kontrolę nad Ziemią i ludzkością. A argument, że szczepionki są nieprzebadane to czysty, 100% IDIOTYZM! Żadne państwo na świecie nie dopuściłoby substancji niebezpiecznych do obrotu. A każdy lek i produkt medyczny kiedyś przechodził badania!!!


Być może faktycznie umrę relatywnie szybko, ale na pewno nie z powodu bycia zaszczepionym.


  1. Oczywiście, że cieszę się, że nie mam małpiej ospy, jednak nie obawiam się jej aż tak znowu bardzo. Podobnie jak Edyta Górniak, byłem w dzieciństwie szczepiony przeciwko wirusowi ospy prawdziwej, więc mam teoretycznie odporność na wirusa małpiej ospy. Ale... te szczepienia były obowiązkowe do około roku 1980, a zatem powinna bać się raczej moja siostra...


  1. Oczywiście, że w Ukrainie nie ma żadnej wojny, że to tylko „wojna w Internecie”, a Ukraińcy właśnie masowo wyjeżdżają z Polski do Ukrainy na wakacje. Przecież to właśnie opowiadają media rosyjskie, kontrolowane przez Kreml, a w Polsce podobne teorie rozpowszechniają polityczkowie pewnej kanapowej partyjki, na czele z takimi tuzami intelektu jak Grzegorz „szczęść worze” Braun, Bobby Winniczek, Krzysztof Bosak, czy wreszcie Janusz Korwin-Mikke, którzy całkiem przypadkiem opowiadali niedawno suflowane z Kremla bzdury o szczepieniach i pandemii, a nawet próbowali opowiadać publicznie, że brak jest dowodów na teorie astronomiczne Mikołaja Kopernika (Bosak), czyli propagując płaskoziemstwo. Panowie ci, obecnie, a w przypadku Janusza Korwin-Mikkego chyba przez całe życie, nie pracują zawodowo, utrzymując się z polityki. Poza tym ich zawodowe życiorysy są bardzo podobne do CV mojej siostry... Takie bardzo króciutkie...


Zmierzając do puenty podsumuję doświadczenie z rozmowy z siostrą, zarazem nieco ją rozczarowując, a nawet mając do niej pewną prośbę.


Prawdopodobnie faktycznie umrę szybciej, bo moja siostra jest ode mnie młodsza, a ja, ponadto, przez wiele lat nadużywałem alkoholu, palę papierosy i pracuję. Jestem zatem bardziej zużyty.


Małpiej ospy aż tak bardzo się nie boję. Zdążyłem zostać zaszczepiony przeciwko wirusowi ospy prawdziwej. Mam więc, czysto co prawda teoretycznie, większą odporność.


A wojna w Ukrainie? Cóż, niedawno siostra chwaliła mi się, że planują z mężem zagraniczne wakacje. Ukraina jest relatywnie tania, Krym i wybrzeża Morza Czarnego podobno są piękne, pogoda lepsza niż w Polsce, a woda w morzu cieplejsza. Czekam zatem na kartkę wakacyjną z Odessy, jeśli jest tam tak bezpiecznie, a wojna jest „tylko w Internecie”...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta