NIEZALEŻNOŚĆ POLSKI OD ROSYJSKIEGO GAZU
Mamy pierwszego maja (tekst faktycznie napisałem tego dnia). Kilka dni temu rosyjski GAZPROM wstrzymał dostawy gazu do Rzeczypospolitej Polskiej jako konsekwencję braku płatności za dostarczany gaz w rosyjskiej walucie, czyli de facto za brak płatności w ogóle. Oczywiście od razu rządząca patoprawica ogłosiła „ogromny sukces”, bo „Polska wreszcie stała się niezależna od Rosji” i jest to „zasługa” obecnego rządu.
Oczywiście, że w cieniu rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie i w kontekście polityki dyktatora Federacji Rosyjskiej, świat zachodni ma dosłownie moralny obowiązek udzielania pomocy napadniętej Ukrainie, w tym osłabiania gospodarczo agresora. Jednak sankcje, jakkolwiek konieczne, nie mogą szkodzić nam. Dlatego na przykład Republika Federalna Niemiec wciąż kupuje rosyjski gaz. Bo odcięcie się od wschodniego źródła tak ważnego dla gospodarki paliwa, jakkolwiek nie byłoby pożądane, nie może być działaniem nieprzemyślanym. Jak każda zmiana dostawcy surowców energetycznych, wymaga ona znalezienia nowego dostawcy i przygotowania na to infrastruktury. Raptowne odcięcie się od tego typu dostaw nie jest, łagodnie rzecz ujmując, zbyt mądre.
Jednak daleki jestem w tym momencie od bezmyślnego chwalenia nierządu Matołusza Pinokia Morawieckiego, czy potępiania Niemiec (co nie ma żadnego związku, że obecnie właśnie w Republice Federalnej mieszkam, pracuję i płacę podatki). Geopolityka nie jest, wbrew wyobrażeniom naszczalnika Polski Jarosława towarzysza Balbiny Kaczyńskiego i jego niezbyt rozgarniętych przydupasków w rodzaju Matołuszka – Kłameuszka czy słynnej narzeczonej zmurszałka Ryszarda towarzysza butaprena Terleckiego – Beaty towarzyszki Frankstein Mazurek. Polska nie odcięła się od dostaw gazu z Rosji, a została od nich odcięta. W dodatku nie będąc na to przygotowana zarówno infrastukturalnie, jak i pod kątem zabezpieczenia dostaw z innych kierunków poprzez zawarcie odpowiednich umów. Grozi to brakami „błękitnego paliwa” i koniecznością kupowania gazu z Niemiec, Słowacji czy Państw Bałtyckich. Oczywiście gaz z tych kierunków jest, a jakże, gazem ROSYJSKIM, za który teraz Polska będzie musiała płacić więcej, niż kupując go bezpośrednio z Rosji. Brawa dla patoprawackich idiotów, którzy ogłaszają „sukces” w kwestii gazu, kupując nadal węgiel, ropę i wciąż wysługujących się swojemu kremlowskiemu panu!!!
Nie wiem, co mają w swoich pustych łbach ci pożyteczni idioci Kremla z partii towarzysza Balbiny i partii Zbyszka Zero, jeżeli wciskają Polakom kity na temat własnych osiągnięć. Bo przecież od niemal siedmiu lat ta patoprawacka banda narodowych komunistów non stop wciska Polakom, nie mający żadnego potwierdzenia w faktach, propagandowy kit na niemalże każdy temat.
Z owym „gazowym sukcesem” nierządu Pinokia mam pewien poważny problem o charakterze dysonansu poznawczego. A mówiąc po ludzku – pogubiłem się w toku rozumowania PiSdzielców. Bo od dwóch miesięcy Kłameusz Morawiecki ryczy o sankcjach na reżim Władka Fiutina, ale jedyne sankcje, jakie PiSdzielce wprowadziły to... odcięcie dostaw przez GAZPROM. Poza tym jeśli na ambonę wychodzi Kłameusz i opowiada o wielkich zapasach gazu, to śmiem twierdzić, że tego GAZU NIE MA I NIE BĘDZIE!!!
Komentarze
Prześlij komentarz