Walentynki, Piętaszki, Ukraina, wyrostek robaczkowy i polskie prawactwo.
Życie sprawiło, że umknęły mi w publikacji dwa weekendy, więc postaram się to dzisiaj nieco nadrobić. Zaczniemy zatem od serduszkowo słodkich mdłości, jakie wywołują Walentynki, a skończymy na wymiotowaniu z powodu nadmiaru brunatnego gówna, które kilku patoprawicowych facecików w Polsce myli retorycznie z patriotyzmem. A przez te trzy tygodnie wiele się wydarzyło!
WALENTYNKI.
Walentynki, czyli dzień Świętego Walentego, to święto, które jest mocno przesłodzone i naprawdę tego dnia, 14. lutego, można od tej słodyczy dostać mdłości. W gruncie rzeczy to trochę takie święto dla dziewczynek z gimnazjum. Jednak ma ono swój cukierkowy urok – fajnie jest otrzymywanie tego dnia drobnych upominków, nie wspominając o radości, jaką sprawia obdarowywanie Ukochanej! I puenta – kolacja w ulubionej restauracji...
PIĘTASZKI.
Niestety dorosłe życie to nie tylko dni takie, jak 14. lutego.
Z własnego wyboru mieszkam w Niemczech. To kraj, w którym mieszkają ludzie z całego dosłownie świata. I muszę przyznać, że bardzo mi takie multi-kulti odpowiada. Tym bardziej, że nie uważam się za rasistę. Jednak od kilku tygodni targają mną emocje. Bo od początku roku 2022 za każdym razem, kiedy mam drugą zmianę, zmuszony jestem pracować z pewnym Piętaszkiem, który jest jakby żywcem przeniesiony z rasistowskich dowcipów o czarnoskórych – jest tępy i leniwy. Jednak w czasach wszechobecnej poprawności politycznej taki Piętaszek jest swego rodzaju świętą krową. Zwrócenie mu uwagi to już rasizm!
Co ciekawe, takie rozumienie rasizmu jest bardzo jednokierunkowe. Kiedy mówisz Piętaszkowi, że ma się wziąć za robotę, automatycznie zostajesz rasistą. Jednak z takiej ochrony korzystają tylko Piętaszki. Nie obejmuje ona już białych Europejczyków, Turków, Afgańczyków, Syryjczyków czy innych przybyszów.
W mojej pracy uderzające jest to, że „mój Piętaszek” korzysta ze szczególnej ochrony. I to jest IRYTUJĄCA.
UKRAINA.
Walentynki, Piętaszek i... nadszedł 24. lutego 2022 roku. Tego dnia Władimir Władimirowicz Putin, dalej zwany fiutinem (celowa pisownia małą literą) jednym rozkazem zepchnął wszystko na dalszy plan. Wojska Federacji Rosyjskiej wtargnęły na terytorium Ukrainy. Oficjalnie, według narracji radzieckiego dyktatora, dokonują „wyzwolenia bratniego narodu ukraińskiego, demilitaryzacji i danazyfikacji” Ukrainy. Cóż, propaganda, która ma uzasadnić sowiecki imperializm.
Od razu muszę, czuję się w obowiązku, przyznać do czegoś, co dzisiaj, w drugim tygodniu wojny, nie jest zbyt popularne. Ja nie lubię Ukrainy i Ukraińców. By być uczciwym, muszę przyznać, że Rosji i Rosjan też nie lubię. Jednak nie akceptuję tego, co reżim fiutina robi w Ukrainie.
Zdecydowanie czym innym jest lubić jakiś naród, a czym innym są sympatie związane z bezprawną napaścią na niepodległe państwo. Poza tym Ukraińcy, a szczególnie ich prezydent, Wołodymyr Żełenski, w obliczu zbrodniczego ataku, bohatersko się bronią. I za to: „Sława Ukrainie! Gierojam Sława!”
Cała ta wielka polityka, pozornie dziejąca się gdzieś na Wschodzie, ma wpływ na codzienność tutaj, a jeszcze bardziej w mojej rodzinnej Polsce. Drożeją paliwa, ludzie uciekają z terenów objętych walkami, co zdecydowanie obliguje nas wszystkich do bycia ludźmi, do udzielania pomocy.
Jednak nie mogę pogodzić się z pewną taką stronniczością przekazu. Ofiarami polityki fiutina są nie tylko Ukraińcy. Są nimi również Rosjanie. Ci zwykli, codziennie jadący do pracy, czy przymusowo wcieleni do wojska i wysłani na zbrodniczą wojnę fiutina.
WYROSTEK ROBACZKOWY.
Najkrótsza część dzisiejszego wpisu. Wycięty, bo bolał!
POLSKIE PRAWACTWO.
Od pewnego czasu, z rosnącym niesmakiem, obserwuję, jak Polska stacza się w brunatną maź prawicowego fanatyzmu. OK, kałomózgi (wszak kolor brunatny to kolor gówna) były już wcześniej. Jednak do czasu przejęcia władzy przez narodowo-komunistycznych populistów pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego, dalej zwanego naszczalnikiem, brunatni nie byli tak silni.
Polska prawica, mieniąca się „prawdziwymi Polakami” czy „patriotami” to w gruncie rzeczy, jak cały elektorat Prawa i Sprawiedliwości (dalej: PiSdokomuna) i Konfederacji (dalej: Qńfaszyzacja) to banda nieszczęśliwych, niedouczonych i podatnych na manipulacje nieudaczników. Brunatne partie, w imię interesów swoich liderów, pasożytują na wierzących w każdą brednię wmawianą im przez tuby propagandowe – państwową telewizję i państwowy kościół.
Jednak fakty przemawiają na niekorzyść narodowego komunizmu. Oczywiście żaden neonaziol nie przyzna się do tego, że pieniądze na działalność dostaje od fiutina, tak samo, jak żaden patoidiota z bączek jugend nie chce w to wierzyć!
Władza podsyca brunatną nienawiść, bo na tym buduje swoją pozycję. Jednak możliwe jest to tylko dlatego, że bazą społeczną władzy i qńfaszyzacji są tępe masy. Tylko tępe masy dają sobą tak manipulować. A w coraz bardziej faszyzującej Polsce państwowy kościół wspiera tępotę...
Komentarze
Prześlij komentarz