Pocztówka od wuja Matta z podróży 64: Dziecko gorszego boga

Na początku miesiąca zadzwoniłeś do mnie wieczorem. Jak mniej więcej zawsze, chciałeś mi coś zakomunikować, zwrócić mi uwagę, i jak zawsze próbowałeś zrobić to krzykiem. A kiedy zapytałem o konkrety, znów, jak zwykle, nie umiałeś odpowiedzieć, uniosłeś się krzykiem jeszcze bardziej i się rozłączyłeś.

Wiesz, nie jestem już małym chłopcem, czy nastolatkiem, który się ciebie bał. Nie jestem też zależny od ciebie finansowo czy mieszkaniowo. Wszystko to sprawia, że już dawno się ciebie nie boję. Jasne, w jakimś sensie zależy mi na kontakcie z tobą, ale nie muszę już bać się twojego podniesionego głosu. Ty masz ponad 70 lat, ja mam coraz bliżej do 50. Musisz zrozumieć, że jestem dorosły, że nie masz wpływu na moje działania, moje decyzje, moje życie, chociaż masz prawo wyrażać swoje opnie. Tyle, że opinia to nie to samo, co krzyki do telefonu...

Przez wiele lat sprawiałeś, że czułem się gorszy od innych, że pielęgnowałem w sobie poczucie winy. Nie ukrywam, gdy patrzę na swoje życie, wydaje mi się, że zapłaciłem za bycie "dzieckiem gorszego boga" wysoką cenę - przez wiele lat usilowałem swoją "gorszość" utopić w alkoholu, udając, że pijąc jestem taki bardzo "dorosły", "męski" i "silny". Miało to swoje dobre strony - byłem celowo wyłączony, podatny na manipulacje i zależny nie tylko od wódy. Ale mam to za sobą. 

Wyobraź sobie, że cokolwiek nie wykrzyczysz przez telefon, to ja się nie boję. Jestem trzeźwy, nie piję, pracuję. Mam swoje zdanie w wielu sprawach i nie wstydzę się go, czasami ostro i niegrzecznie, komunikować. Czasami jest nam ze sobą po drodze, chociaż ty wybrałeś inne towarzystwo, bo zauważyłem, że lubisz otaczać się ludźmi od ciebie zależnymi, na niższym poziomie intelektualnym...

Już nie jestem "dzieckiem gorszego boga", chociaż wciąż jestem twoim synem.

Wuj Matt

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta