Pocztówka od wuja Matta z podróży 17: 4 czerwca!

 

34 lata temu miałem niespełna 12 lat (urodziłem się w lipcu 1977 roku). Z tamtego pamiętnego 4 czerwca pamiętam plakat z westernowym szeryfem i podekscytowanych wyborami rodziców. Oraz urywki szczeniackich rozmów piątoklasistów. Jednak dzięki tamtemu 4 czerwca miałem szczęście dorastać w demokratycznej Polsce i żyć w niej do 2015 roku. W 1999 roku Polska została członkiem NATO, w 2004 – Unii Europejskiej.

4 czerwca 1989 roku zmienił życie milionów Polaków.

Potem, w 2004 roku nadszedł mój osobisty 4 czerwca – urodziła się Jagoda, moja córka.

Dzisiaj znów jest 4 czerwca. Od prawie ośmiu lat Polska jest okupowana przez narodowych komunistów, których „wuc”, obecny naczelnik państwa, wmówił w 2015 roku Polakom, że teraz „wstaniemy z kolan”. Tylko nie ujawnił, że według niego i innych kapłanów PiSizmu-kaczyzmu, nowej państwowej religii, owo „wstawanie z kolan” polegać ma na amputacji nóg na wysokości bioder. I to też nie wszystkim – partia i jej wierchuszka mocno wstała z kolan – okupują Spółki Skarbu Państwa, rozdają sobie wille, stanowiska i miliony złotych.

Dzisiaj znów jest 4 czerwca. Od prawie ośmiu lat trwa druga w tym stuleciu narodowo-komunistyczna okupacja Rzeczypospolitej Polskiej. „Wuc” - facet, który zaspał na zrobienie kariery w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – koniecznie chce wprowadzić monopartyjny totalitaryzm z nim w roli jedynego „włatcy”. Pod rządami Zachłannej Prawicy Polska ma być „biała, patolicka”. W postulat ten doskonale wpisuje się program pozornie opozycyjnej partii pryszczatego księgowego Słabomira Bezcena: „Polska bez Żydów, LGBT, aborcji,m podatków i Unii Europejskiej”.

Dziś w Warszawie ma odbyć się Marsz. Niektórzy nazywają to wydarzenie „Marszem Tuska”, ale dla mnie to „Marsz dla Demokracji”. Sam, mieszkając tu, gdzie mieszkam, nie wezmę udziału w tym wydarzeniu. Jednak uważam, że nadszedł czas, by znów demokratyczna opozycja obaliła dyktaturę.

Gra polityczna w Polsce Anno Domini 2023 nie toczy się o to, czy premierem będzie jakiś bambik Jarosława Zosi Balbiny, czy Donald Tusk, Rafał Trzaskowski, Władysław Kosiniak-Kamysz czy (sic!) Szymon Hołownia. Gra toczy się o to, by Polska nie stała się, jak Białoruś, satelitą Rosji. Gra toczy się o to, czy będziemy wciąż wolni w demokratycznym państwie prawa, czy kobiety będą ludźmi, a nie tylko chodzącymi inkubatorami. Gra toczy się o to, czy osoby będące jedną z literek skrótu LGBT będą mogły czuć się bezpiecznie w swojej Ojczyźnie. Gra toczy się o to, czy emeryt będzie mógł wykupić leki. I też o to, by nie okazało się, że Polak jest wolny od podatków, bo zarabia poniżej kwoty wolnej, czy, jak chciał kiedyś Matołusz bambik Morawiecki, „zapierdala za miskę ryżu”.

4 czerwca 2023 roku nie ma mnie w Warszawie, ale JESTEM Z POLSKĄ!

Komentarze

  1. Pieknie, jasno i zwięźle))))
    Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda! Tyle tylko, że w pendolino, którym zmierzamy do Warszawy, średnia wieku~ 65, jedziemy jak powiedział Donald Tusk „w poszukiwaniu lepszej przyszłości dla młodych”!😊

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta