Takie tam

 

„Życzenia nie spełniają się same” - to cytat z Elizy Michalik. Bardzo aktualny w dzisiejszym czasie.


Jak dla mnie najważniejszą wiadomością tygodnia był fakt, że Facebook usunął profil Qńfaszyzacji, mylnie i jakoś prześmiewczo nazywanej dumnie Konfederacją, wraz z reakcją wymuskanej twarzyczki jednego z jej liderów na tak zwanej konferencji prasowej. Otóż pan Krzysztof, a raczej Krzysiu, bo jego wymuskana twarzyczka nie pasuje mi do imienia Krzysztof, Bosak zapowiedział, że „wielka konfederacja” pozwie Facebooka, a w zasadzie firmę META, do sądu. Za zamach na „wolność słowa” w Polsce.


Pomijając już kwestię dysproporcji sił w ewentualnym sporze, zabawne jest to, że pan Bosak wraz z kolegami z rzekomo libertariańskiej partii, żalą się na decyzję prywatnej firmy, chociaż nie tak dawno dowodzili, że drukarz, który odmówił drukowania materiałów dla organizacji LGBT, miał do tego prawo, ponieważ ma wolność prowadzenia swojej działalności gospodarczej i wyboru klientów, których obsługuje. Dzisiaj, kiedy prywatna firma odmówiła świadczenia usług faszyzującej, o ile nie wprost nie faszystowskiej partii, podnoszą larum.

Ja to skomentuję raczej krótko: Brawo Facebook!


Fakt usunięcia profilu najbardziej brunatnej partii na polskiej scenie politycznej uświadomił mi, że dopuszczamy takich ludzi do współrządzenia, a Facebook powinien również usuwać treści publikowane przez inne organizacje. Bo przecież wciąż dostępne są treści publikowane przez bączek jugend, organizację kierowaną przez jakiegoś Roberta Wypierdkiewicza-Bąkiewicza, członków i sympatyków obecnie rządzącej Polską sitwy naszczalnika Kaczyńskiego. Przecież nie wolno akceptować w przestrzeni publicznej radykałów, którzy koniecznie chcą urządzać wszystkim życie pod swoje dyktando.

Tyle na temat Polski i jej śmiesznych problemików służących zakłamywaniu rzeczywistości i odwracaniu uwagi od faktycznych problemów.


Świat już od dwóch lat zmaga się z pandemią SARS-Cov-2. Niektóre kraje radzą sobie lepiej, inne gorzej. Mądrzejsza część ludzi już jest zaszczepiona, władze niektórych krajów rozważają szczepienia obowiązkowe. Ja sam, mieszkając w Niemczech, za kilka dni przyjmę trzecią, tak zwaną przypominającą, dawkę. I obserwuję, jak to wszystko odbywa się tutaj.


Oficjalnie nie ma obowiązku szczepienia, ale władze wprowadziły zasady, które osobom niezaszczepionym uniemożliwiają na przykład zakupy inne, niż spożywcze, farmakologiczne czy związane z higieną. Pracodawcy kontrolują szczepienia pracowników. Restauracje również są zamknięte dla osób nie posiadających certyfikatu szczepienia. I bardzo dobrze.


Tak samo bardzo dobrze, że na przykład wczoraj, w wielu niemieckich miastach miały miejsce demonstracje zarówno przeciwników szczepień i tak zwanych korona sceptyków, jak i zwolenników masowych szczepień. Dobrze, bo okazuje się, że demokracja nie wszędzie umarła, nie wszędzie została zabita przez rządzących polityków.


Dzisiejszy wpis to ostatni, a przynajmniej taki mam plan, wpis z polityką w tle.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta