ALKOHOLIK W SIECI
Pandemia COVID-19 spowodowała niesamowity urodzaj, wysyp wręcz, grup wsparcia dla osób zmagających się z uzależnieniami. Początkowo, muszę przyznać, podobało mi się to zjawisko. Przecież nie było normalnych mityngów, a lockdowny, kwarantanny i inne zawirowania sprzyjały tak nawrotom, jak i „nowym” uzależnieniom. Jednak moja opinia ulega zmianie, głównie pod wpływem lektury większej liczby wpisów w jednej z takich grup.
Internet, w mojej opinii, jest źródłem informacji. Jednak z informacji trzeba umieć korzystać. Poza tym życie, to prawdziwe, nie toczy się w sieci, na portalach społecznościowych. Poza tym w Internecie krąży cała masa „doskonałych” recept na wszystko. Jednak realne życie jest daleko bardziej skomplikowane. Niestety życie to nie jest grupa na portalu społecznościowym.
Od wiosny 2020. roku zauważyłem co najmniej kilka grup poświęconych alkoholizmowi na bardzo popularnym portalu społecznościowym. Niestety większość z nich w opisach ma stwierdzenia: „Jesteśmy najlepszą grupą wsparcia”, „Jesteśmy najbardziej kompetentni” i tym podobne. Jednak to ewidentny przerost ego. I to przekłada się na to, co i jak publikują uczestnicy. A uczestnicy, za zgodą administratorów, publikują ewidentne bzdury.
Alkoholizm jest poważną, nieuleczalną i śmiertelną chorobą. Nie ma na nią żadnego lekarstwa, a jedyne, co alkoholik może zrobić, to zatrzymanie choroby i zmiana swojego życia. To działanie wymagające wysiłku i czasu. Żadna wszywka, tabletka, czy inne metody, jak na przykład „jaranie ziółka” nie jest rozwiązaniem. Niestety na tę chorobę nie ma ani cudownego, ani szybkiego remedium. Gdyby istniało, nie utrzymałyby się ani ośrodki i poradnie leczenia uzależnień, ani nie miałaby racji bytu Wspólnota Anonimowych Alkoholików, którą co niektórzy z internetowych „uzdrowicieli” koniecznie chcą „reformować”.
Ja tutaj nie chcę wychwalać mojej drogi – terapia, mityngi Anonimowych Alkoholików, Program Dwunastu Kroków – jako jedynie słusznej. Jednak nie mogę spokojnie patrzeć, jak rozpowszechniane są nieprawdziwe, a możliwe, że również szkodliwe informacje.
Drugim problemem, jaki widzę w funkcjonowaniu „grup wsparcia” jest uporczywe mylenie abstynencji z trzeźwością. Samo odstawienie alkoholu nie jest tożsame z byciem trzeźwym. Owszem, utrzymywanie abstynencji jest warunkiem osiągnięcia trzeźwości. Jednak ta druga, trudniejsza do osiągnięcia, trzeźwość wymaga codziennej, wytrwałej i często trudnej, pracy nad sobą. Bo osiągnięcie trzeźwości wymaga zmian w życiu, sposobie myślenia, regulowaniu uczuć i emocji. To wymaga czasu, nie wystarczy „od godziny” nie chlać.
Tu dochodzimy do drugiego kolejnego punktu, który budzi moje, delikatnie mówiąc, zdziwienie... Ale do rzeczy.
Nie piję od nieco ponad trzech lat. Nie jest to moja pierwsza próba poradzenia sobie z moimi uzależnieniem. Jednak moja droga za każdym razem nie była drogą przez wynurzenia w postach na portalach społecznościowych, łykanie jakichś tabletek czy zaszywanie sobie pośladków. Szczerze mówiąc była trudniejsza.
Nie oszukujmy się, uczciwa terapia i uczciwe uczestnictwo w mityngach Anonimowych Alkoholików to jednak jest praca nad sobą i na pewno nie jest tak łatwa, jak pisanie na popularnym portalu społecznościowym postów typu „piwo się kupiło i muszę po godzinie niepicia odejść z grupy”, czy chwalenie się n-tą wszywką w pośladku, n-tym opakowaniem anticolu. Nie wspominając już o idiotyzmach o zamianie alkoholu na marihuanę.
Nie jest tak, że potępiam grupy dla osób uzależnionych na portalach społecznościowych. One mają swoje znaczenie i pewną wartość. Jednak stoję na stanowisku, że konieczna jest pewna ostrożność i pewna kontrola tego, kto do grupy jest przyjmowany i co publikuje.
Reasumując, abstynencja, czyli niepicie, to jeszcze NIE JEST TRZEŹWOŚĆ, alkoholizmu nie wyleczy żadna cera na zadku ani tabletka. Jaranie marihuany również nie jest tożsame z TRZEŹWOŚCIĄ, ani nawet z abstynencją.
PS. Jednak nie jest do końca tak źle. Wczoraj, 2. czerwca 2022. roku odkryłem ciekawy kanał na YouTube. „Smak nowego życia” - POLECAM!
Komentarze
Prześlij komentarz