ZNÓW O WYCIU

 

Wracam do tematu „wycia” patoprawicowego komentariatu. Nie wiem, czy ma to jakiś związek z wojną w Ukrainie i spowodowanym nią napływem uchodźców i rosnącym niepokojem, czy ze świadomością zbliżającego się upadku narodowego komunizmu, czy może to biedne, bezmózgie, brunatne robactwo obawia się, że wypłynie prawda o tak zwanej zjednoczonej patoprawicy i planktonie politycznym w typie pierwszej chyba w historii polskiego parlamentaryzmu partii idiotów (i tu się trochę sam zamotałem, bo chyba takie zidiociałe partyjki są dwie – KuPiS'15 i Qńfaszyzacja). W każdym razie wyją (i próbują kąsać).

Generalnie patoprawckie robactwo tak naprawdę mocno ujada, próbując kąsać, od wielu lat, pasąc się nienawiścią rządzących narodowych komunistów do Polski i Polaków, którą ich przywódca, „wuc naszczalny” Jarosław towarzysz bratobójca Kaczyński przez całe polityczne życie, ze szczególnym nasileniem po 10. kwietnia 2010, kiedy to, na jego własne polecenie, Antoni towarzysz Macierewicz, agent rosyjskiego wywiadu, zabił Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i 95 innych osób, zawsze żywił. Tak, tak, „turbopatriota” Kaczyński jest anty-patriotą – nienawidzi i Polaków i Polskę.

Ok, ale do rzeczy.

Zaczął się kwiecień. Za dosłownie kilka dni (tekst powstał 3. kwietnia) dwunasta rocznica, czyli 144. menstruacja naszczalnika Kaczyńskiego. Od dwunastu lat obserwujemy, jak stary, sfrustrowany idiota świętuje osobistą, wydawałoby się, tragedię jako coś, co jego obóz polityczny nazywa „politycznym złotem”. „Wuc naszczalny”, zidiociały starzec nie umiejący założyć poprawnie zegarka, czy nie trzymający moczu (dostępne są zdjęcia towarzysza Jarosława w ni mniej, nie więcej, obszczanych spodniach) śmierć swojego brata, skądinąd najsłabszego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (co prawda w zidioceniu, głupocie i błaznowaniu świętej pamięci Lecha z Kaczyńskich Smoleńskiego na głowę bije Anżej, „przyjaciel w kutasie” i Pierwszy Debil Kraju, Dupa, jednak nazywanie tego osobnika prezydentem jest daleko posuniętym nieporozumieniem!) bezczelnie, cynicznie i z premedytacją wykorzystuje w prowadzeniu polityki, która ma kilka celów:

  1. Stworzenie obrazu biednego, samotnego i pokrzywdzonego staruszka.

  2. Wmówienie patoelektoratowi tezy o domniemanym zamachu (o ile faktycznie był zamach, to jego zleceniodawcą był „wuc naszczalny” Jarosław towarzysz bratobójca Kaczyński, a wykonawcą Antoni towarzysz Macierewicz).

  3. Dostarczenie patoelektoratowi paszy ideologicznej do budowania „religii smoleńskiej” (kaczystowska odmiana kultu jednostki).

  4. Wykopanie możliwie jak najgłębszych rowów podziałów społecznych.

  5. Zapewnienie sobie trwałej podstawy do obwiniania opozycji za domniemany zamach, a więc za całe zło tego świata.

Na „religii smoleńskiej” „wuc naszczalny” zbudował chore teorie społeczno-polityczne, która zaczął przekuwać na program tak zwanej dojnej zmiany.

Od prawie dwunastu lat PiSdokomuna sączy antypolską propagandę nie tylko przy pomocy najpierw mediów patoprawackich, a od 2015 roku przy użyciu szczujni Jacka Goebbelsa Kur(w)skiego, ale również finansuje hodowlę bezmyślnych, partyjnych, trolli internetowych.

Z czasem dołączyła do jego, naszczalnika, naśladowców jawnie neonazistowska Qńfaszyzacja, której liderzy – Krzysztof Bosak, Grzegorz „szczęść worze” Braun, Janusz przygłup Korwin-Mikke pozornie udają libertarian, a są potencjalnymi, nieco tylko bardziej radykalnymi koalicjantami naszczalnika Jarosława towarzysza bratobójcy Kaczyńskiego, oficjalnie będąc w opozycji, nie mają tak szerokiego dostępu do machiny propagandowej PiSdokomuny, korzystają zatem (a może korzystali, bo obecnie mogą być problemy z transferami funduszy) z finansowania przez aparat Federacji Rosyjskiej. I również pasą trolle. Dołączył też naczelny szmaciarz Rzeczypospolitej, dawny „antysystemowiec”, a dzisiaj najsłynniejsza polityczna prostytutka – Paweł KuPiS z KuPiS'15.

24 lutego bieżącego roku, rządzona przez mentalnego sojusznika i przyjaciela patoprawicy, Władimira fiutina Putina, Rosja zaatakowała Ukrainę. Jednocześnie ożywiła się patoprawicowa komenteria, patoprawicowa machina propagandowa. Zaczęło się ujadanie, sianie dezinformacji i szczucie.

Można też zauważyć, że chyba tak zwane social media sprzyjają patoprawackiemu robactwu. Skąd taki pomysł? Z doświadczenia. Na przykład Facebook nie reaguje, kiedy jakiś neofaszystowski, czy choćby narodowo komunistyczny idiota obrzuca błotem, obraża i dehumanizuje adwersarzy. Jednak nazwanie kałomózgowia kałomózgowiem kończy się karą za „naruszanie standardów społeczności” czy „prześladowanie”. Czyżby Żyd Zuckelberg był stronnikiem nazistów?

Z drugiej strony, obserwując coraz bardziej nerwowe i agresywne ujadanie patoprawactwa można odnieść wrażenie, że wyją, bo już tylko wycie im zostało. Cóż, w wyniku wojny w Ukrainie słabnie ich sowiecki protektor, nierząd naszczalnika Jarosława towarzysza bratobójcy Kaczyńskiego (baknster Matołusz towarzysz Pinokio Morawiecki, wbrew oficjalnym tytułom, premierem NIE JEST!) ponosi same porażki. Trzeba więc mobilizować trolle. A wojna i wojenni uchodźcy to przecież więcej, niż „polityczne złoto”. I nie tylko dla PiSdokomunistów, bo napływ Ukraińców (głównie Ukrainek) to przecież doskonały materiał dla Qńfaszystów, bączek jugend czy ruskich braci kamratów – uchodźcy przecież zabiorą patolom pracę, miejsca w żłobkach i przedszkolach (tu wstyd się przyznać, ale takie głupoty opowiada nawet moja siostra!) i na pewno to „banderowcy”. Cóż, brunatne kałomózgi z wykształceniem niepełnym podstawowym, którzy umieją jedynie odpalić racę i obsługiwać cep (co ułatwia obsługę kija bejsbolowego) na czymś muszą budować swoje gówniane ego.

Patoprawactwo, właśnie dzięki bohaterswu Ukraińców, słabnie. Kończy się łatwa kaska z Moskwy, rządowa propaganda sukcesu przestaje być skuteczna w przykrywaniu porażek, a to oznacza, że trzeba TROLLOWAĆ.

Wyją, bo krwawią. Ich patoprawacka narracja trafia już tylko do innych kałomózgów!!!




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta