Jestem obcy

 

Wycie trwa.

W poprzednim tygodniu dowiedziałem się, że jestem w Polsce obcy i nie wolno mi się Polską interesować. Jestem obcy, ponieważ nie podzielam patoprawackiej wizji świata, nie mieszkam w kraju, nie jestem polskim neofaszystą i nie wierzę w dogmaty leżące u podstaw PiSdokomunistycznej religii smoleńskiej. A niedawno było najważniejsze święto smoleńczyków – kolejna rocznica, 144. menstruacja naszczalnika Jarosława towarzysza bratobójcy Kaczyńskiego. Dla nich to dzień ważniejszy, niż Wielkanoc, Boże Narodzenie czy 11. listopada...

Tak, jestem obcy. Jestem obcy i chcę być obcy dla ludzi ograniczonych, zaczadzonych patologiczną propagandą rządzącej sitwy i środowisk neofaszystowskich. Bo mnie z nimi łączy jedynie fakt urodzenia się na terytorium Rzeczypospolitej.

Jestem obcy, bo nie mylę patriotyzmu ze skrajnym nacjonalizmem, nie ulegam antyuchodźczej narracji, nie jestem i nie chcę być rasistą, homofobem i polskim patokatolem. Chcę być obcy, jeśli nawet w moim rodzinnym mieście uruchamia się syreny, by uczcić menstruację naszczalnika Kaczyńkiego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta