Napisane do Fuhrdupla
Wasza Ekscelencjo Naczelniku Polski,
Panie Prezesie Jarosławie towarzyszu Balbina Kaczyński!
Już po raz drugi tej jesieni piszę do Pana list. Dlaczego do Pana, a nie na przykład do Mateusza Pinokia Morawieckiego czy Andrzeja, znanego również jako debil, Dudy? Bo nie mam żadnych złudzeń, że obaj wymienieni panowie, pomimo oficjalnie zajmowanych stanowisk (nie zawsze LEGALNIE, ale na pewno zgodnie i w pełni zależnie od Pańskiej, drogi führduplu, woli!), nie mają zbyt wiele do powiedzenia, będąc jedynie (nieźle opłacanymi z pieniędzy Polaków!) marionetkami, tresowanymi pudelkami Naczelnika Polski. Nie ma przecież sensu dyskutowania z kanapowymi pieskami faktycznego władcy, prawda?
Piszę do Pana kilka dni po kolejnej celebracji menstruacji władcy, która, jak zwykle, miała miejsce 10. dnia miesiąca, oraz po objętym państwowym patronatem marszu neofaszystów, czyli Pańskich pupilków z Bączek Jugend, który odbywa się pod jakże kłamliwą nazwą „marszu niepodległości” i który rokrocznie jest spektaklem nienawiści wobec Polski i Polaków, która jest zgodna z prowadzoną przez Pana, Panie Naczelniku, polityką uprawianą rękoma wiernych siepaczy reżimu. Piszę do Pana, bo będąc obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej (mam nadzieję, że już niedługo, bo NIE CHCĘ BYĆ OBYWATEM PAŃSTWA FASZYSTOWSKO-KATOLICKO-BOLSZEWICKIEGO!), Polakiem, jestem poważnie zaniepokojony budowaniem przez Prawo i Sprawiedliwość religijnego reżimu stanowiącego połączenie neofaszyzmu, komunizmu i religijnego fundamentalizmu.
W porównaniu z Panem, Wasza Ekscelencjo Führduplu, jestem człowiekiem jeszcze młodym. Jednak z zainteresowaniem obserwuję zarówno politykę, jak i najnowszą historię Polski i świata. I nie dam sobie wmówić, że to Pański brat był przywódcą Solidarności, że Pan, wraz z bratem, nie braliście czynnego udziału w Obradach Okrągłego Stołu, czy że Pański tresowany pudelek Pinokio (czyli Mateusz Morawiecki) w jakikolwiek sposób walczył z komunizmem. Dostrzegam również Pańskie wstecznictwo oparte o światopogląd katolicyzmu prowincjonalnego w typie polskim i elementy narodowego socjalizmu.
W swoich wystąpieniach, których retoryka niezmiennie kojarzy się, nie tylko mnie, z przemówieniami pewnego austriackiego feldfebla i niedoszłego malarzyny – Adolfa Hitlera – pan, Panie Führduplu, mówi wprost Hitlerem, dzieli Pan Polaków na jakieś mniej lub bardziej zgodne z Pańską chorą wizją sorty. Bo Pan jest tylko sfrustrowanym i nienawidzącym ludzi i świata starcem, który w życiu niczego nie osiągnął!
Od 10. kwietnia 2010 roku, z przykrością, obserwuję, jak buduje Pan swoje polityczne imperium wykorzystując ogromną tragedię, jaką była katastrofa samolotu z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej na pokładzie (swoją drogą namaszczony obecnie na najwyższą godność w Państwie kretyn nie dorasta do pięt Pańskiemu Bratu, ale pewnie jest „bierny, mierny i wierny”). Jest to tym bardziej obrzydliwe, że w cyniczny, zakłamany sposób, do celów politycznych, wykorzystuje Pan osobistą tragedię – śmierć Brata bliźniaka! Do tego na wielką skalę używa Pan manipulacji, kłamstw i budzącego największe obrzydzenie dzielenia i antagonizowania Polaków.
Jednocześnie oburzające jest to, co robi Pan politycznie. Dążąc do własnego jedynowładztwa w stylu moskiewskim, budując dyktaturę, opiera się Pan na patologicznym wsparciu kościoła oraz organizacji, które w normalnej demokracji nie miałyby prawa w ogóle funkcjonować w obiegu publicznym – fundamentaliści religijni z Ordo Iuris (z niejasnymi powiązaniami z Rosją), Straż Narodowa czy Marsz Niepodległości, które pozwalam sobie obejmować wspólną nazwą, od nazwiska ich „wodzusia”, Bączek Jugend. Pan, szanowny führduplu, jest faszystą i fanatykiem religijnym w jednym. Jednocześnie Pańskim chorym, nierozumiejącym współczesnego świata, łbie tkwią jakieś imperialne mrzonki, które nie mają choćby cienia odzwierciedlenia w faktach!
Z jednej strony usiłuje Pan być „przywódcą Narodu” (raczej „przyfutcom”), z drugiej jednak nie ma Pan odwagi przyjmowania na siebie odpowiedzialności. Bo jest Pan, starzejący się führdupel, ogromnym tchórzem. Jest Pan führerem, wodzem, szefem rządzącej sitwy demolującej i rozkradającej Polskę i działającej na szkodę Jej Obywateli. Jednak nie ma Pan odwagi mianować siebie samego premierem czy prezydentem. Pan woli, jak mały, obsmarkany gnojek, chować się za plecami większych kolegów.
Kiedyś powiedział Pan, że chciałby być emerytowanym zbawcą narodu. Nie udało się to Panu i się nie uda. Do historii przejdzie Pan jako zabójca brata, dyktator, który był führduplem bez odwagi, poczucia odpowiedzialności i wizji, tchórz, który rządził, ale nie miał odwagi firmować swoim nazwiskiem i swoją „mordą zdradziecką” doprowadzenia Polski na dno upadku!
Komentarze
Prześlij komentarz