List do p.o. premiera, kłamcy Morawieckiego

 

Szanowny Panie Morawiecki,

Świadomie nie tytułuję Pana Premierem, ponieważ obaj mamy pełną świadomość, że nie jest Pan Premierem, a jedynie marionetką pełniącą obowiązki premiera na polecenie i zgodnie z wytycznymi i poleceniami Pańskiego partyjnego przełożonego – Jarosława Kaczyńskiego – prezesa antypolskiej partii Prawo i Sprawiedliwość.

Do napisania tego listu skłoniło mnie Pańskie antypolskie wystąpienie w Parlamencie Europejskim z dnia 19. października 2021 roku, w którym próbował Pan bezczelnie zakłamywać rzeczywistość, zapominając, że jednak Strasbourg to nie Warszawa, nie tylko TVP Info będzie transmitować Pańską butę i arogancję, a zainteresowani będą mogli wysłuchać całej debaty, a nie tylko propagandowego skrótu tuby propagandowej rządu Kaczyńskiego jaką są tak zwane media publiczne. Oczywiście nie oczekiwałem od Pana stanowiska koncyliacyjnego wobec instytucji Unii Europejskiej, ani nawet prawdy – również obaj wiemy, że Mateusz Morawiecki to patologiczny kłamca (są na to wyroki sądowe, prawda?), który swoim nazwiskiem, twarzą ozdobioną modnymi okularkami i w modnie skrojonym garniturku firmuje najbardziej antypolską partię rządzącą w Rzeczypospolitej Polskiej od czasów chyba antypostępowej Konfederacji Targowickiej. Jednak tym razem przeszedł Pan sam siebie, wyłażąc na mównicę i snując antypolską i antyunijną opowieść, w której nie padło ani jedno słowo prawdy. W dodatku musi Pan docenić, że jednak prowadzący obrady w Parlamencie Europejskim to nie marszałek Witek czy wicemarszałek Terlecki – ci na pewno, mając odmienne niż Pan zdanie, wyłączyliby Panu mikrofon, szczególnie, że przesadził Pan z czasem przemówienia. Zresztą ten czas przemówienia nasuwa pewne skojarzenia. Wie Pan, kto tak bardzo lubił długie, nieprawdziwe przemówienia? Pewien niedoceniany austriacki malarz, który jednak zrobił inną, niż artystyczna karierę. Powinien się Pan domyśleć, kogo mam na myśli, bo podobno jest Pan z wykształcenia historykiem. Swoim wtorkowym wystąpieniem zresztą udowodnił Pan, że nie jest Pan premierem Polski, jest Pan tersowanym pudelkiem Kaczyńskiego, którego nie można nazwać patriotą. Prędzej obydwaj jesteście partiotami PiSu.

Wiedząc mniej więcej, co może Pan wypluć z siebie, bo przecież niejedno wystąpienie składające się z kłamstw i iluzji Pan już wypluł, jednak posłuchałem, co ma Pan do powiedzenia. I chyba Panu współczuję. Bo albo wierzy Pan w brednie, które Pan opowiada, a to chyba oznacza jakieś schorzenie psychiatryczne, albo zmuszony jest Pan przez wyższe czynniki partyjne do opowiadania wszem i wobec totalnych bzdur. Współczuję Panu również wizyty w Parlamencie Europejskim, ponieważ w odróżnieniu od polskiego Sejmu, z którego zwykle po wystąpieniu ucieka Pan jak szczur z tonącego statku, albo pomagają Panu usłużni marszałkowie, ucinający ewentualne krytyczne wypowiedzi, tutaj nie mógł Pan „zwiać z podkulonym ogonem” czy liczyć na Terleckiego czy Witek. Musiał Pan słuchać, jak demaskowane są kłamstwa Kaczyńskiego, które znów Pan z siebie wypluł. Bo Pan nie mówi, nie prezentuje żadnej wizji Polski, ani Unii Europejskiej. Pan wypluwa z siebie partyjną propagandę, szkodząc Polsce i Polakom.

W imię interesów partyjnych, krycia nepotyzmu, wykonywania poleceń swojego partyjnego szefa, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Pan nie jest premierem rządu polskiego, Pan jest antypolskim partyjniakiem, dla którego Polska jest tylko prywatnym folwarkiem, z którego chcecie jak najwięcej wyrwać dla siebie, bez liczenia się z tym, że Polska nie należy do Was. Ja wiem, że będąc tresowanym pudelkiem towarzysza Kaczyńskiego skrupulatnie realizuje Pan program Waszej partii, określony przez Panią Szydło w 2015 roku - „Polska w ruinie” - ustami tej Pani obiecaliście, to rujnujecie. Tak samo, jak wasz program określił obecny lokator Pałacu Prezydenckiego, drugi tresowany pudelek towarzysza Kaczyńskiego – Andrzej Duda - „Ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie” - zagarnęliście i doicie.

W zasadzie Pańskie wystąpienie w Parlamencie Europejskim nie różniło się od tego, co wypluwa Pan z siebie w kraju – partyjna propaganda, kłamstwa, totalne odklejenie od rzeczywistości. I Pan wie, że to, co Pan powiedział i uparcie opowiada, to stek kłamstw. Pan nie reprezentuje na żadnym etapie własnej działalności interesów Polski. Pan jest tylko partyjniackim aparatczykiem, który za pieniądze podatnika nieźle się ustawił. Pan oczywiście nie odczuwa skutków własnej polityki, bo Pan dorobił się już milionów, a kolesie na różnych stanowiskach i tak zapewnią Panu dobre, pasożytnicze życie. Ale musi Pan wreszcie zrozumieć, jeśli oczywiście jest Pan jednostką zdolną do samodzielnego myślenia, co jednak jest wątpliwe, że działanie wyłącznie w interesie swojego partyjnego mocodawcy i partii to nie jest Polska racja stanu. To racja stanu Prawa i Sprawiedliwości, to wasze klamstwa, złodziejstwo, kombinacje.

Historia Pana oceni. I niech będzie Pan pewny, że nie mam na myśli hagiografii pisanej ręką pańskiego partyjnego towarzysza Czarnka. Nie, Pan przejdzie do historii razem z Kaczyńskim jako namiestnicy Kremla w Warszawie.

W moim odczuciu, a mam poważne podstawy sądzić, że nie jestem w swojej ocenie osamotniony, jest Pan najbardziej antypolskim premierem od 1989 roku. W zasadzie nie premierem, a tresowanym pudelkiem obsadzonym przez dyktatora na stanowisku premiera, ale to temat na inną dyskusję. Jest Pan najbardziej antypolskim, najgorszym człowiekiem na stanowisku premiera, może poza epizodem, kiedy przez krótki czas Pański szef, Jarosław Kaczyński miał chwilę odwagi w swoim tchórzliwym żywocie, by samemu wziąć odpowiedzialność za to, co wyprawia partia. Jednak wtedy PiS dostał od wyborców z przysłowiowego buta. Wtedy ostatni raz Kaczyński miał odwagę nie chować się za plecami marionetek, pożytecznych idiotów, którzy bezwolnie wygłoszą każde partyjne kłamstwo, jak Pan czy lokator Pałacu Prezydenckiego, Pierwszy Narciarz Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzej Duda.

Piszę do Pana, ponieważ chciałbym, żeby raczył Pan zauważyć, że twarzą i nazwiskiem firmuje Pan antypolskie działania starego, sfrustrowanego komunisty, któremu przed 1989 rokiem nie udało się zostać Pierwszym Sekretarzem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, którego wiedza o świecie zatrzymała się mniej więcej na czasach Edwarda Gierka i Leonida Breżniewa. Firmuje Pan budowę dyktatury, restytucję komunizmu. W dodatku, przepraszam za dosadność sformułowania, robi Pan to z gębą pełną kłamliwych frazesów czerpanych z podręczników propagandy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Dąży Pan, a w zasadzie nie Pan, bo w Prawie i Sprawiedliwości ma Pan niewiele do powiedzenia, bo NIE JEST PAN PREMIEREM, a jedynie człowiekiem, który ma być twarzą działania zorganizowanej grupy przestępczej, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość. Daje Pan twarz wyprowadzaniu Polski z Unii Europejskiej, co, razem z Kaczyńskim i Ziobrą robicie w jednym celu – dla ukrycia skali waszych kłamstw, oszustw, okradania Polski i Polaków. I mam świadomość, jak poważne stawiam wam zarzuty.

Doskonale również wiem, że wam – aparatczykom związanym z dyktatorem z Żoliborza – polexit i inflacja nie zaszkodzi. Przynajmniej nie bezpośrednio, ani wam ani waszym rodzinom, bo wy, panie Morawiecki, już się uwłaszczyliście na majątku narodowym. I Pan również stworzył jeden ważny punkt programu Prawa i Sprawiedliwości – to Pan, będąc jeszcze prezesem banku, w którym również występowały jakieś nieprawidłowości w tamtym okresie, wymyślił, że Polacy mają, cytuję, „zapierdalać za miskę ryżu“. I rozumiem Pana samozadowolenie, kiedy z uśmieszkiem na gębie aparatczyka ogłasza Pan, że „ceny rosną wolniej niż wynagrodzenia“. Wszak aparat partyjny dał sobie 60% podwyżek, a poza tym Pańska małżonka, na którą przepisał Pan majątek, to majętna osoba, milionerka, nie?

Pana mocodawca doszedł do ściany, a Pan, zresztą bezmyślnie, żyruje jego i Ziobry działalność. Ale zaszliście chyba za daleko – zabraknie Wam chyba kolejnych miliardów z Unii Europejskiej do rozkradania i kupowania głosów. A wtedy, kiedy skończą się łupy, PiSowskie wilki zagryzą tresowanego pudelka – Mateusza Morawieckiego, któremu skrócą przy okazji nazwisko do litery M.

Chciałbym, żeby miał Pan świadomość, że patriotyzm to nie Wasz prorządowy faszystowski bojówkarz Robert Bąkiewicz, nie wspierający Was za miliony Tadeusz Rydzyk, nie Pierwszy Narciarz opowiadający o tym, że się wciąż uczy i nie ów stary frustrat z Żoliborza – Jarosław Kaczyński. My, Polacy, nie chcemy monopartyjnej dyktatury, państwa wyzaniowego czy neofaszystów finansowanych z budżetu państwa. My chcemy Polski EUROPEJSKIEJ, a nie Budapesztu, Ankary czy Moskwy, które są celem Kaczyńskiego i jego tresowanych pudelków.

Nie pozdrawiam i nie łączę wyrazów szacunku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta