Kampania w terenie

Wybory coraz bliżej. Lokalnie wygląda to tak, że kandydat PiS-u, Trójka Pomorskiej listy, zapierdala jak mróweczka od rana do nocy, bo chce wygrać. I pewnie wygra. Nie, nie jestem sympatykiem, czy wyborcą partii aktualnie rządzącej, jednak widzę pewne różnice w podejściu do sprawy...

Po tak zwanej "naszej stronie" widzę jedynie dyskusję na szczeblu krajowym, dyskusję, z której nic konkretnego nie wynika. Lokalnie - selfiki sztabu opatrzone zagrzewającymi hasłami... Ale o wydarzeniach dowiedzieć się można post factum. Zastanawiam się zatem, o co tutaj chodzi. Ja wiem, od lat wiem, na kogo głosować. Jednak kiedy jest sytuacja taka, jak w tym roku, że należy przekonać tych, którzy się wahają, którzy jeszcze wyborczych decyzji nie podjęli, by wybrali dla dobra Polski, trzeba do nich dotrzeć. Trzeba, żeby nas widzieli. Kampania, której nie widać, nie jest skuteczna...

Kiedy opowiadam o swoich wątpliwościach ludziom z lokalnego sztabu słyszę, że "jak sfinansujesz, zapraszam do sztabu". Tyle, że to nie jest tylko kwestia kasy. To kwestia pracy u podstaw, docierania do ludzi, "ściskania miliona dłoni"... Tego się nie kupi. Ale kiedy nawet sympatyków skutecznie zniechęca się do pomocy, to...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocztówka od Wuja Matta z podróży 78: Allahu Akbar!

Pocztówka od wuja Matta z podróży 56: Lupa wciąż w dupie, Ewa z czyrakami...

Pocztówka od wuja Matta z podróży 77: Wuj Matt turysta