O wykluczaniu...
Witam. Kolejna wyborcza niedziela
pełna z jednej strony obietnic, które w wielkim skrócie opisuje powiedzonko
„Gruszki na wierzbie”. Z obietnic tych niewiele wynika i wiadomo jest, że nie
da się ich spełnić, stąd też pan bezzębny nienawistnik z Żuliborza szuka nowych
wrogów. Cztery lata temu byli to uchodźcy, teraz LGBT. Oczywiście przy okazji
okazuje się, ze ekipa generalnego sekretarza Jarozbawa nie rozliczyła
poprzedników, bo nie ma ich za co rozliczać. Wielkie komisje śledcze nie
wykazały nic. Amber Gold nie było powiązane z Donaldem Tuskiem, VAT wycieka
spokojnie dalej, tylko teraz na „właściwe konta bankowe”, a dzika
reprywatyzacja… odbywała się głównie w czasach, kiedy prezydentem miasta
stołecznego Warszawy był nieżyjący Lech Kaczyński, zamordowany na zlecenie
Jarozbawa jego własny brat bliźniak. Więc trzeba znaleźć nowego wroga. Dzisiaj
tym wrogiem są osoby LGBT. Że niby ideologia, że niby pedofilia. W tej walce
kieszonkowego dyktatorka wspiera hierarchia kościelna, która przy okazji
tuszuje swoje zboczenia – bo jak inaczej nazwać seks dorosłego faceta z
dzieckiem? Jednak w toku tej kampanii wyborczej zauważyłem coś, co mnie bardzo
niepokoi…
Obserwuję wydarzenia w Polsce od
mniej więcej 20 lat. Nigdy nie spodziewałem się, że Polacy dadzą się kupić za
tak zwane programy socjalne, czyli za zapomogi, bo inaczej nie potrafię nazwać
tych wszystkich „plusów” oferowanych przez Kłamczyńskiego i jego bandę. I wyborcy
PiSlamu dają się kupić, za nic mając prawdziwe dobro Polski i wolność. Nie
ważne wszak, że łańcuch krótki, skoro micha pełna, nie?
Jednak cała kampania rządzącej
sitwy opiera się na wykluczaniu. Od kilku lat PiSlam kogoś wyklucza, w tym roku
koncentrując uwagę swoją, swoich wyborców, swoich nazistowskich bojówek oraz
tak zwanego ePiSkopatu na mniejszościach spod znaku LGBT. Jako obywatel,
człowiek, Polak, nie mogę się na to godzić, by jakakolwiek mniejszość była
dyskryminowana, szczególnie w tak ohydny sposób i szczególnie wtedy, kiedy w
owej dyskryminacji biorą udział kapłani, którzy powinni krzewić Miłość, bo moja
wiara opiera się na Miłości.
Tak, bronię LGBT, zamierzam wziąć
udział w Marszu Równości w Elblągu. Żeby rozwiać wątpliwości ewentualnych
prawicowych hesterów spod znaku PiSlamu i ich faszyzujących akolitów, mówię:
- Jestem heteroseksualnym mężczyzną.
- Jestem wierzącym i praktykującym Katolikiem.
- Najważniejsze, wbrew pomysłom Kłamczyńskiego: JESTEM POLAKIEM.
W gruncie rzeczy mógłbym mieć to
wszystko, o czym piszę, w dupie. Ale nie mam. Nie mam, bo widzę, że podziały
wdzierają się wszędzie, ale są bez sensu…
Ciąg dalszy nastąpi…
Komentarze
Prześlij komentarz